Na nadchodzący 2017 rok...



...życzę Wam, 
by był to czas pełen samych radosnych chwil, inspirujących widoków i odkrywania niezwykłych miejsc i smaków oraz świetnych pomysłów! 
By nie opuszczała Was wena i by zawsze był czas na tworzenie fantastycznych prac! 
A jeśli jeszcze nigdy nie odważyliście się sami spróbować jakiejś formy rękodzieła - byście odkryli jak wiele może dawać satysfakcji i odkryli życiową pasję :) 
By wokół Was byli sami wyjątkowi i wspaniali ludzie i byście za rok mogli uznać, że tak wspaniale nie było jeszcze nigdy :)

Widzimy się po weekendzie z nowymi wpisami, w których rozpiszę się okropnie, jak to zwykle ja, ale tymczasem zostawiam Was z pomysłem na błyskawiczną ozdobę - zawieszkę na butelkę, np na upominek (więcej szczegółów co i jak na stryszkowym blogu) i - Do siego!


Świąteczne życzenia... i świąteczne kartki :)

Kochani!
Dziś już nie powinnam nic pokazywać w zasadzie, bo to nie czas na siedzenie w necie przecież... Ale, jak pamiętacie - mam niezawinione opóźnienie, więc będzie jeszcze jeden wpis przedwigilijny (Ha! Jeśli nie jesteście przyzwyczajeni do tak częstych publikacji u mnie i wczorajszy Wam umknął - serdecznie zapraszam Was jeszcze na post o tegorocznych dekoracjach świątecznych :).
Wpis, który zacznę od sprawy najważniejszej:

Drodzy Czytelnicy, Goście Moi Najmilsi!
Życzę Wam pogodnych i pełnych radosnych chwil Świąt,
by na stole nie zabrakło waszych ukochanych smakołyków,
a przy stole - najważniejszych dla Was osób.
I by Mikołaj spełnił wasze najskrytsze marzenia :)
Wesołych Świąt!

A zanim się rozstaniemy by świętować, szybciutko jeszcze tylko pokażę jak w tym roku swoje życzenia w świat słałam - czyli obiecane kartki świąteczne... Mam cichą nadzieję, że do choć części adresatów już dotarły (przepraszam, że tak późno... no ale z jedną ręką itd, kartkować nie umiem), więc... Uwaga, będzie dużo fotek!!






Kolor przewodni - tak zwana mięta. Po całości, a jak :D Szkoda tylko, ze nie widać, ze to wszystko się tak ślicznie mieni złotymi drobinkami i skrzy...






Uff, no to te najważniejsze pokazałam. Tak, myślę, że dość charakterystyczne dla mnie wyszły :D Pora urozmaicić co nieco, następnym razem, może zrobimy coś w zupełnie innym klimacie! Ale teraz - mnie tu już nie ma :) Ach, no i jeszcze raz zapraszam na post z naszym poddaszem w wersji świątecznej! Wesołych!!!

ushii

Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta...

Dziś mam obiecaną garstkę zdjęć przedświątecznych... i kontener słodyczy, którym straszyłam ostatnio :D Jednym słowem dużo nie pokażę, a zdjęciami Was zasypię! Serio zasypię!


Na rozgrzewkę to maleństwo... wciąż poluję na tę idealną wymarzoną, istniejącą chyba tylko w mojej głowie kulę śnieżną; no kicz, wiem, ale okropnie chcę mieć :P Chwilowo, mam to maleństwo na pocieszenie, bo kolejny rok nie udało się chciejstwa zrealizować. A co z szerszymi kadrami?

Z pokazywaniem wnętrzarskich aranżacji świątecznych miałam (i mam, jak zobaczycie, nadal) w tym roku problem. Bo, po pierwsze, jak nadmieniałam już tu i ówdzie wcześniej, zaszły na naszym poddaszu różne zmiany. I pojawił się dylemat, ponieważ chciałabym pokazać je Wam w specjalnym, oddzielnym wpisie (albo i kilku nawet), a nie jakoś tak przy okazji, mimochodem, w tle choinki i tym podobnych... Ale jak to zrobić, jak wszystko uparcie włazi mi w kadr, jakbym go nie ustawiała? No, a poza tym, mieszkanie dekoruję zwykle na początku grudnia, choinkę ubieram tuż przed świętami (kiedyś to w Wigilię dopiero! Teraz, odkąd jest z nami A. kilka dni wcześniej, tegoroczną ubierałyśmy przedwczoraj :), więc nie mogę nic z wyprzedzeniem pokazać. A w tym roku to już w ogóle, bo jak w jednym z wcześniejszych postów wspomniałam, na początku miesiąca miałam mały wypadek, w efekcie czego znaczną część miesiąca spędziłam mało - delikatnie mówiąc - ruchliwie. I choć zdążyłam co nieco wcześniej udekorować, to już jak tego sfotografować nie miałam...

Ale nic to, coś tam dla Was mam :) Mam rzecz jasna moją ukochaną od kilku lat kolorową girlandę z janczarami (ciekawe kiedy wreszcie mi się znudzi!).



Oczywiście bardzo ładnie pasuje do kalendarza adwentowego, który pokazywałam już na początku miesiąca... Ale pokażę go jeszcze raz, a co :) Bo tym razem ciut lepsze światło miałam...to cyknęłam. I na pamiątkę, bo drewniana choinka właśnie poszła na cały rok do schowka...


Dekoracja okien też prawie się nie zmieniła od zeszłego roku, choć ich otoczenie... no bardziej teraz do nich pasuje :P W każdym razie moje ukochane skandynawskie świeczniki czuja się super w towarzystwie papierowych gwiazdek, które niezmiennie od kilku lat mi się podobają i razem z girlandą robią uroczy nastrój wieczorami (a w zasadzie to przez cały dzień, he he).


Nowe mam za to oczywiście ozdoby choinkowe - chociaż już nie zmienia się, jak widzicie, bardzo dużo w moich dekoracjach świątecznych, bo pasujący mi (na razie przynajmniej :D) ich zestaw w zasadzie mam, to nie umiem sobie odmówić dokupienia co roku kilku ozdób... A w tych śnieżynkach się zakochałam!


Aha, ponieważ sporo osób co roku mnie podpytuje czy przypadkiem nie chciałbym się pozbyć tych moich szklanych bombek - nie, zdecydowanie nie :) Ostatnio faktycznie ich nie wieszam, bo jakoś na inny styl choinki mam teraz ochotę, ale bombki zostają u mnie :D Wracając jednak do śnieżynek, drewnianych akcentów mam więcej, bo i zdobyty jakiś czas temu całkowitym przypadkiem szwedzki świecznik (tak, znowu świecznik!) robi za grudniową dekorację stołu... To właśnie o takich jak ten, tylko dużo mniejszych, świecznikach pisałam tu ostatnio, gdy szukałam kogoś, kto mógłby pomóc mi je zdobyć... I wyobraźcie sobie, że znalazła się osoba (przesyłam milion uścisków i uśmiechów!), która spełniła moje gwiazdkowe marzenie! I jak tu nie kochać swoich Czytelników?! Uwielbiam Was!!!


Chciałabym pokazać Wam więcej, no ale... No nie mam jak! Chociaż, w sumie, choinka już od wtorku ubrana, jak wspominałam wyżej, więc uparłam się, że ją sfotografuję i udało się ją ustrzelić tak, żeby nie psuć Wam niespodzianki z wpisów w niedalekiej przyszłość :D





Czy mogę coś jeszcze tu wrzucić? Nie-e... reszta to tajemnica na razie. Nawet ta ostatnia wnętrzowa, niewinna z pozoru fotka, już zawiera pewną manipulację, by nie zdradzić Wam nic przed czasem :D Niby zestaw dekoracji na niej jest stały, te moje staruszki, puszka i widoczna kawałkiem cukiernica po cioci i ten przesłodki, równie stary dzbanek. Ha, stara jest nawet ta tablica wisząca nad półka, to zabawka z dzieciństwa M.! Schowałam tylko moje ulubione żółte kuleczki kraspedii i zastąpiłam je czerwonymi, które niezmiennie od kilku lat zachwycają mnie w grudniu. No ale specjalnie zmieniłam do tej fotki coś jeszcze, ale... to innym razem :P


I tu miałam początkowo drugą część wpisu, z moimi tegorocznymi kartkami świątecznymi. Ale zrobił się taki gigantyczny tasiemiec, że tak dłuuuugiego posta tu jeszcze nie było chyba... Muszę więc je pokazać oddzielnie niestety. Ale coś słodkiego - i to bardzo - będzie! Kilka moich słodko-pastelowych wytworów, czyli moja propozycja dekoracji świątecznych drobnych wypieków. Tych na stole...


I w formie drobnego upominku :)


I tu dziękuję Magdzie za zwrócenie mojej uwagi na te foremki... ech, miałam już nic nie kupować, a kolekcja znowu mi się o kilka egzemplarzy powiększyła! Ale czuję się usprawiedliwiona, bo jakiś czas temu zrobiłam porządną selekcję swojej kolekcji, zostawiłam tylko te ukochane, a reszta jest szczęśliwa w Waszych domach, więc... No. :D

Gdyby ktoś przypadkiem miał chęć wykonać podobne choineczki to oczywiście robi się je błyskawicznie, szybciej niż pisze te zdania... wystarczy uciąć pasek papieru, podziurkować go w coraz mniejszych odstępach (ja mam taki wygodny dziurkacz jak na zdjęciu, ale każdy robiący małe dziurki da radę) i nanizać na patyczek, tak jak poniżej.


A więcej szczegółów technicznych o tym jak wykonać takie same dekoracje (i nie tylko) znajdziecie w moim wpisie na stryszkowym blogu.

No dobrze, skoro o wypiekach wspomniałam - uciekam piec jakieś słodkie pyszności i nacieszyć się tym czasem razem z A... Bo przecież "coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta"! :D
Ściskam Was Kochani, widzimy się jeszcze przed sobotą!
ushii

Jeszcze kilka cukierków :D

Planowałam dziś rzucić nieco światła na tą arcytajemniczą sprawę naszych tegorocznych dekoracji świątecznych (bo przecież kompletnie nikt się nie spodziewa jakie będą, prawda? :D ). Ale jednak nie. Będą w piątek, tak sądzę... i wyjaśnienie dlaczego tak, też wtedy, ha!

A dziś - jeszcze kolejne dwa małe cukiereczki, czyli znów zasłodzę swoimi pracami... Jedną kartką. I jedną... nie-kartką :D O, taką:

ushiilandia_winter felt owl_zimowa filcowa sówka

Dlaczego nie-kartką? Bo życzenia świąteczne są? Są. Ale zamiast ozdobionej bazy - jest torebka (oczywiście też własnego wykonania). A w środku zimowo-świąteczna sówka. Dla miłośniczki sówek, czyli właścicielki Rosy Owl, czyli Mollika kochanego :)

ushiilandia_winter felt owl in bag_zimowa filcowa sówka i świateczne opakowanie

Więcej technicznych szczegółów o tej słodzince można poczytać na blogu Rosy Owl, jedyne o czym tam nie wspomniałam, to to, że nie szyłam jej sama! Jak wiadomo dzieci i koty uwielbiają zazwyczaj pomagać przy szyciu, i małego pomocnika mam i ja... więc sówka powstała w całości prawie na 4 ręce :) No i chyba niebawem będę siadała do uszycia jeszcze jednej takiej, bo A. oczywiście też taką koniecznie mieć musi i pozwoliła wysłać sówkową niespodziankę tylko gdy obiecałam, że pomyślę o podobnej dla niej :)

Drugi cukierek to już kartka tradycyjna, choć w kolorach nie do końca typowych dla wiekszości świątecznych prac (ale za to bardzo typowych dla mnie :D). Powstała w kilka chwil, gdy zachwyciłam się pewnym produktem - o czym więcej na blogu Na strychu.

ushiilandia_christmas card 2016 no.01_kartka swiąteczna 2016_01

Ta kartka to taki mały przedsmak, więc jakby ktoś już po dzisiaj miał dość lukru u mnie, to nie polecam w przyszłym tygodniu zaglądać, bo wtedy jeszcze kilka innych kartek pokażę :P A teraz już wystarczy, ze słodyczami nie należy przesadzać, zatem - do piątku Kochani!

Aha, nie! Wróć, jeszcze dwie sprawy, zapomniałam! Po pierwsze - a ta obiecana dorzutka to już prawie w całości jest w kąciku wyprzedażowym - dopiero dziś niestety, nie dałam rady wcześniej.

A po drugie - pisałam już o tym kiedyś na fp Ushiilandii, ale niestety bezowocnie, może tu akurat ktoś przeczyta i będzie mógł mi pomóc? Poszukuję osoby, która wybiera się w najbliższym czasie na północ, do Szwecji i okolic (albo i tam mieszka oczywiście) - bardzo bym chciała stamtąd pewien drobiazg, a konkretnie 2 sztuki tego drobiazgu - takie małe świeczniki bożonarodzeniowe na trzech nóżkach-kulkach, teraz na przedświątecznych jarmarkach jest tam ich zatrzęsienie. A u nas oczywiście ich nie ma... Wiem, że to mało prawdopodobne, ale może, ktoś, coś?

Pozdrawiam,
ushii