17 listopada 2011

Szafka, czyli post nieco techniczny

 Wrrr, znów jak nie urok to przemarsz wojsk... wczoraj była śliczna pogoda do robienia zdjęć - to aparatu nie miałam, bo oddałam go do przeglądu - dziś jak skombinowałam wreszcie zastępczy to pogoda fatalna.  I zdjęcia byle jakie... ale nie chciałam już dłużej odwlekać posta, więc są jakie są :) A zatem...


Była sobie szafka. Znaleziona koło mieszkania mojej mamy, solidna i w dobrym stanie - niestety większość czasu spędziła w piwnicy, bo nikomu do niczego nie pasowała. Aż nastąpiły u nas spore zmiany i potrzebna mi się stała szafka pod lampę... no ale mi również się ta staruszka nie podobała - nie przepadam za takimi zaokrągleniami blatów i boczków; więc, co może zbulwersuje niektórych - postanowiłam ją przerobić. I tak też się stało... Wyglądała tak:


Wymontowaliśmy  i przecięliśmy na pół drzwiczki, przerobiliśmy nieco blat, zmontowaliśmy z kilku deseczek większą szufladę, a na koniec ozdobiliśmy różnymi listewkami itp...


I tak powstała szafeczka w trochę innym stylu, która teraz nam się podoba :) a ja mam mebelek dokładnie taki, jak mi się zamarzył i to za darmo! No ok, za koszt resztek farby z puszki i kilku listewek ze schowka :P Myślę jeszcze nad ozdobieniem listewkami szuflady, ale na razie nic nie zdecydowałam - bo tak tez mi się podoba. I idealnie pasuje mi do tego kącika :))


 A na koniec, jako tą wisienkę na torcie - zamontowałam uchwyt do szuflady, który dostałam - z malutkim wyprzedzeniem - w prezencie urodzinowym od mojej kochanej Agusi! Podoba Ci się kochana?? Dziękuję jeszcze raz przeogromniaście :)))


To dopiero pierwsza z moich przeróbek i zmian, które mam do pokazania... i to w dodatku najmniejsza! Ktoś kto dobrze zna moje wnętrza nawet na powyższych fotkach to zauważy :)) Nagromadziło się tego od groma i czas najwyższy je zacząć ujawniać - więc będzie bardzo przeróbkowo niedługo (jak tylko aparat do mnie wróci, bo tym zastępczym to żadna zabawa). A skoro o przerabianiu i odnawianiu mebli mowa...

Ponieważ odstaję bardzo dużo maili z pytaniami jak odnawiam meble i od dawna już obiecuję o tym tu opowiedzieć - dziś z okazji moich przeróbek meblowych -  będzie krótkie podsumowanie, czyli "jak to robimy my" :P

Odnawianie i malowanie mebli

1. Usuwanie starych powłok

Jeśli chcemy, by nowa farba dobrze się trzymała - warto usunąć starą. Usuwać ją można:

- mechanicznie - szlifierką (oscylacyjną albo tzw deltą, na zdj. z przodu) lub ręcznie papierem ściernym - zaczynając od grubszych papierów (60-80 w zależności od powierzchni - trzeba dobrać taki papier by nie robić rys) i stopniowo przechodząc do coraz drobniejszych granulacji (np 120).



- chemicznie - za pomocą różnych dedykowanych specyfików do usuwania starych powłok - nakładamy je, odczekujemy chwilę i ściągamy łuszczącą się farbę szpachelką. Potem szlifujemy resztki papierem ściernym - niestety niektóre farby po takim zabiegu lubią się mazać i dużo trudniej je usunąć do końca, więc lepiej to najpierw przetestować na małym kawałku...

- opalarką - farba złuszcza się pod wpływem ciepła, w czym pomagamy jej szpachelką. Trzeba tylko uważać ze zbyt długim podgrzewaniem w jednym miejscu i ze zbyt małej odległości, by nie przypalić drewna. Resztki farby usuwamy oczywiście papierem ściernym.


2. Przygotowanie do malowania

Jeśli mebel jest drewniany - wygładzamy jego powierzchnię drobnym papierem, starannie usuwamy pył po szlifowaniu (inaczej przyklei się do pędzla i na nic nasz wysiłek), jeśli trzeba też odtłuszczamy i gotowe.

Na tym etapie trzeba też uzupełnić ubytki szpachlą - oczywiście jeśli to konieczne i jeśli oczekujemy gładkiego i równego efektu; po wyschnięciu starannie takie miejsca szlifujemy. Jeśli malować będziemy kryjącą farbą - wystarczy biała akrylowa szpachla, bardzo  łatwa do szlifowania. Ja używam takiej:


Jeśli mebel będzie bejcowany, kryty barwiącym woskiem itd - należy użyć szpachli w kolorze o ton jaśniejszym od docelowego koloru mebla (więcej o tym będzie za chwilę).

Pytaliście mnie również jak poradzić sobie z meblem z płyty. Jeśli okleina jest naturalna to postępujemy podobnie jak z meblem drewnianym, uważając by nie zeszlifować zbyt mocno i nie uszkodzić jej cienkiej warstewki. Najlepiej zaopatrzyć się w drobną wełnę stalową, albo w bardzo drobny papier ścierny - i zmatowić powierzchnię przed malowaniem - zwiększy to przyczepność farby (istnieją też specyfiki zwiększające jej przyczepność, ale takie matowienie jest konieczne mimo wszystko - i nie trwa to długo). Koniecznie trzeba też odtłuścić mebel (i odpylić oczywiście). Jeśli okleina jest foliowa - szlifowanie itp zabiegi oczywiście odpadają - taki mebel można pomalować, ale trzeba pamiętać, że farba może się trzymać o wiele słabiej, łatwo odpryskiwać i łuszczyć się... My nie mamy takich mebli, bo wolimy naturalne drewno, więc nie mogę takich przykładowych realizacji za dużo pokazać. Z jednym wyjątkiem - płyta zwieńczająca naszą garderobę była w takiej właśnie okleinie imitującej drewno - jako jedyna ostała się z konstrukcji pozostałej po poprzednich właścicielach naszego poddasza i pokryliśmy ją identycznie jak nowe drzwi - po kilku latach żadnych śladów użytkowania na niej nie ma (jednak jest dość wysoko i nie jest narażona na uszkodzenia).


Płyciny drzwi schowka robiliśmy z płyt mdf, ale naturalnych, bez okleiny - drzwi użytkowane intensywnie codziennie od 6 lat i brak śladów zużycia jak widać...


3. Malowanie

Jeśli chcę pokryć mebel warstwą kryjącą - używam dobrych farb akrylowych do drewna i metalu w wersji matowej lub półmatowej, a maluję wałkiem gąbkowym i pędzelkiem.

Najpierw pędzelkiem malujemy narożniki i inne kąciki, potem wałkiem płaskie powierzchnie. Jednak żeby uzyskać trwałą powłokę nie korzystamy z zaleceń jakie umieszczają producenci farb na puszce - malujemy dobrze odciśniętym wałkiem i kładziemy kilka cienkich warstewek, a nie dwie grube - może dłużej trzeba czekać na ostateczny efekt, ale jest on trwalszy. Każdej warstwie dajemy też porządnie wyschnąć - tyle ile podaje producent, bo zapewnia to optymalne połączenie się warstw ze sobą. W efekcie cieszymy się meblami, które po kilku latach intensywnego użytkowania nie mają żadnych odprysków.

Jeśli farbę kładziemy na surowe drewno - po pierwszym malowaniu nawet dobrze wyszlifowanego mebla podniesie się tzw. włos. Włókienka drewna pod wpływem wilgoci puchną i się unoszą - efektem jest mniej lub bardziej szorstka powierzchnia. Dlatego po wyschnięciu pierwszej warstwy szlifujemy jeszcze raz - ale tym razem bardzo drobnym papierem (np 400) i tylko delikatnie - po kilku ruchach już poczujemy gładką powierzchnię pod palcami, więc idzie to błyskawicznie. Odpylamy (!) i można kłaść koleją warstwę (nie trzeba tego oczywiście powtarzać przy kolejnych warstwach farby).

Nie zabezpieczam dodatkowo tak pomalowanych mebli żadnym lakierem itp, bo nie lubię błyszczących powierzchni, a jak dotąd nie spotkałam się z naprawdę matowym (i łatwo dostępnym) lakierem do mebli - każdy choć odrobinę zażółca białą farbę i każdy choć trochę się jak dla mnie błyszczy - pomijam tu lakiery decou, które jednak do dużych mebli nie bardzo cenowo by wyszły :). Nie używam też farb alkidowych - niby wg producentów mają być o wiele nowocześniejsze od starych olejnych, nie błyszczeć się tak, nie śmierdzieć (nieprawda!) - ale próbowałam nimi malować i wg mnie mebel wygląda jak utopiony w takiej farbie, nie czuć już drewna pod spodem - po prostu nie podoba mi się taki typ wykończenia.

Shabby chic w moim wydaniu - osiągam bardzo popularną techniką. Przed położeniem warstw jasnej, docelowej farby kładę warstwę ciemniejszą, np. brązową, grafitową - ale tylko w miejscach gdzie planuję robić przetarcia - na kantach, rantach itp. Kiedy farba wyschnie przecieram ją świeczką, a następnie normalnie maluję na jasno. Kiedy wszystko ostatecznie wyschnie - przecieram te same miejsca drobniutkim papierem ściernym - dociskając z różną siłą. Lepiej robić to stopniowo, niż od razu zetrzeć za dużo.


Natomiast gdy chcę osiągnąć transparentny efekt i tylko zabarwić drewno - używam bejc, wosków i lakierów satynowych. Pamiętać jednak trzeba, że bejca nie zabarwi białej szpachli, dlatego trzeba wtedy używać takiej w kolorze drewna - o ton jaśniejszej od docelowego koloru mebla. Ale przy większych szpachlowaniach może to i tak być widoczne, trzeba więc przemyśleć, czy na pewno taki efekt chcemy osiągnąć.

Preparat wcieram szmatką i ścieram nadmiar. Po bejcowaniu też podnosi się włos, więc również go usuwam. Na koniec pokrywam mebel woskiem - albo bezbarwnym lakierem (nie błyszczącym, matowym lub satynowym). Polecam zwłaszcza V33 - wcieram go ręcznikiem papierowym i w efekcie w zasadzie nie widać, że mebel jest polakierowany, wygląda jak woskowany.

Pobielanie mebli, z zachowaniem rysunku słojów, również można wykonać z użyciem bejc i wosków, tak jak powyżej. Albo taniej - rozwodnioną farbą akrylową do drewna, dobrze się sprawdza na mniejszych przedmiotach. Mieszam jej odrobinę ze sporą ilością wody i nakładam szerokim miękkim pędzlem, często specjalnie niezbyt równo. 
 
 

Identycznie robię, gdy chcę np lekko "zszarzyć" drewno, by wyglądało na starsze, zniszczone, tylko używam szarej, odrobiny brązowej  i białej farby. Wycieram jej nadmiar - lepiej położyć kolejną warstwę jeśli efekt wyjdzie zbyt słaby, niż przedobrzyć. Przygotowanie drewna wygląda oczywiście podobnie jak we wcześniejszych podpunktach.


I to tyle na dziś... pozdrawiam!
ushii

78 komentarze:

cecyliarodzinaidom pisze...

Piękna szafka.Renowacja pomysłowa a efekt końcowy wspaniały.Pozdrawiam.

Olga pisze...

Aż dziw bierze,że to ta sama szafka! Piękne rzeczy tworzysz!!!! Ach...!!!

bajowka pisze...

Śliczna szafka, dziękuję za cenne rady, może kiedyś skorzystam:)

Magda pisze...

Urocza szafeczka :-)

ystin pisze...

wspaniały post, czytałam z zapartym tchem... a szafka wyszła super!! jak z drogiego desinerskiego sklepu! ale najbardziej to zazdroszcze narzędzi...muszę sobie takie kupić, definitywnie..
pozdrawiam serdecznie

Bellaidea pisze...

To byla ...piekna lektura!

petra bluszcz pisze...

Szafka prześliczna. Uchwyt nadaje jej takiej fajnej delikatności. Wielkie dzieki za rady odnośnie usuwania starych farb. Mam na balkonie (bo w piwnicy się już nie zmieścił :P) znaleziony stolik, który chciałabym odnowić, ale jak widzę tą emaliową skorupę, to mi się odechciewa. Czas poszukać kogoś, kto ma opalarkę :) Co do bielenia, to wczesną wiosną mieliśmy ogromne pole do popisu - boazeria w przedpokoju. Po oszlifowaniu położyliśmy dwie warstwy białego impregnatu i też wyszło dobrze. Pozdrawiam cieplutko!

Dana M. pisze...

Jesteś Czarodziejką :)

Docia pisze...

Szafka piękna a Ty mogłabyś napisać cenny poradnik. :) Właśnie planuję wybielić pare mebelków. :)

ika pisze...

Nad przerobioną szafeczką chylę głowa, pięknie teraz wygląda, właściwie nie do poznania :)
super!
Pozdrawiam

audrey60 pisze...

Po prostu rozdziawiłam dzioba ;). Również bardzo dużo robię w domu, niestety tylko ja robię, ale takich rzeczy jeszcze nie robiłam. Dałaś mi dużo do myślenia na długie zimowe wieczory. Pozdrawiam serdecznie. Aha, zaglądam tu często, ale dopiero dziś chyba zrobiłam pierwszy komentarz :)

amaggie pisze...

Bardzo ciekawy "szkoleniowy" post! Przeczytałam od dechy do dechy i już wiem, gdzie będę zaglądać jak coś postanowię przerobić, ozdobić, zmienić ;)

ila pisze...

JESTEM ZACHWYCONA!Nie moge wyjść z podziwu że to ta sama szafka:)
Piękna jest!
pozdrawiam ciepło!

Dag-eSz pisze...

Piękna szafeczka!!! :)
I świetny post :)
Ha - czy ja dobrze widzę? lnem obiłaś Waszą kanapę, że tak rzeknę 'w końcu'? :D
Buziaki!

ushii pisze...

Daguś, ciii... nie zdradzaj moich sekretów przedwcześnie :D

Bardzo Wam dziękuję za miłe słowa, mam nadzieję, że komuś się przyda ta moja pisanina :)

Pozdrawiam!

ABily pisze...

:)super post:)od dawna na cos takiego czytalam:) bardzo fajne porady, ale ta szafka to nie wiem...przypomnial mi się taki bohater komiczny...mcgyver...wiesz z zapałek potrafił samolot zrobic..u Ciebie podobnie:)ten kącik z lampą wygląda fantastycznie:)

ABily pisze...

*czekałam...miało być:P

bozenas pisze...

No nie wierzę,nie wierzę że to ta sama szafka:))to całkiem inny mebelek:)))Bardzo fajny kursik odnawiania mebli:))dziękuję:))

MP pisze...

Szafka jest przepiękna! No wprost idealna! Jak już się doczekam własnego kąta, to nie ma bata, zabieram się za majsterkowanie, jeżeli po latach praktyk (i wielu zniszczonych meblach ;) ) mają mi wychodzić takie cuda! Pozdrawiam serdecznie!

Wierna, choć cicha czytelniczka

Gosha pisze...

Szafka rewelacyjna, podziwiam.
A Twoja pisanina na pewno wielu się przyda, ja sama ch etnie z niej skorzystam w przyszłości

MACIEJKA pisze...

super szafeczka ,a ta lampa na niej to juz zupełny odlot!!!!POZDRAWIAM;-)

bubusia pisze...

Gratuluje takiego talentu do przerobek, szafeczka jest śliczna, a wskazówki bardzo się przydadzą :)))

aga.ocean pisze...

Jej, pięknie wygląda to różowe cudeńko na szafeczce :) Kochana, no nic innego mi nie pozostaje tylko zabierać się do przemalowywania wszystkich mebli w moim mieszkaniu :))) Muszę to tylko tysiąc razy przeczytać i ....tak kolejne tysiąc pytań Tobie zadać jak zwykle :)
Buziak

ivon777 pisze...

Wspaniały Post! - a renowacja mistrzostwo świata . To tak inna szafka- jakby większa i z tak innej bajki- świetnie się tym zajęłaś - jak zawsze zresztą. Meble - te prawdziwe drewniane- właśnie to do siebie mają, że dane jest im długie życie - i trwa tak długo - jak długo są nam potrzebne. No i nie wyobrażam sobie, byś teraz chciała rozstać się z ta szafką.

A zdjęcia b. udane . Jaki Ty masz aparat? ja do przeglądu oddać mogę jedynie auto ;)
Pozdr. serdecznie

Bree pisze...

Swietna metamorfoza szafki :) pozdrawiam

Agata pisze...

szafkę przerobiliście obłędnie, aż trudno uwierzyć tej metamorfozie!
pozdrawiam :)

Zosia pisze...

Bardzo udana transformacja.
Pobielania mozna tez dokonywac gabka tak jakby sie mylo mebel. Trzeba gabke wycisnac troche, zeby nie bylo w niej za duzo farby wymieszanej z woda i "myc" w jednym kierunku. To sposob na bardzo szybkie pobielanie.

Myszka pisze...

No i proszę co zdolne ręce potrafią zrobić z paskudną szafką. Wygląda niesamowicie, to zupełnie inny mebel teraz:)
Dzięki za kurs, bardzo jasny.
Pozdrawiam!

Qra Domowa pisze...

FAJNA ZMIANA SZAFKI:)

Sielskie Klimaty pisze...

Uleńko, to niewiarygodne, że to ta sama szafka! Pięknie Wam wyszła!!! Gratuluję pomysłu i wykonania.
Co do "przeróbek" meblowych ja też nie lakieruję mebli - czasami kładę na nie pastę woskową, szczególnie tam gdzie często muszę ściereczką "przelecieć":-)
Czekam na dalsze prezentacje...:-)

Deilephila pisze...

Az nie mogę uwierzyc, że to ta sama szafka... szok w trampkach!!!
Pozdrawiam

darakw pisze...

Szafka nie do poznania! I uchwyt ten pasuje jak najbardziej.
I wielkie dzięki za master-klass.

Biżuteria z filcu pisze...

Aż mi się łezka zakręciła w oku :) takie szafki jak ta przed przeróbką mieli u siebie w domu moi dziadkowie. Dwie-ciemnobrązowe stały obok ogromnego debowego łózka na którym zawsze leżała wielka, ciężka, puchowa pierzyna :)
Cudną przemianę zafundowałaś tej szafeczce :)

Ita pisze...

Ushii ,dałaś po oczach ,aż miło ,szafka przeszła diametralną metamorfozę . W życiu nie podejrzewałabym ,że powstała z czegoś takiego . Cudo !
Buziaki.

Aga pisze...

Dzięki za posta i wiele podpowiedzi!

pest pisze...

Ta szafeczka po przerobieniu wygląda bosko =] Idealny klimacik =]

Dziękuję za dużo informacji... mam nadzieję, że kiedyś mi się to przyda =]

bestyjeczka pisze...

Napracowałaś się z tymi opisami - prawdziwa skarbnica wiedzy.
Szafka wyszła prześlicznie, a ten uchwyt faktycznie jak wisienka na torcie :-) Pozdrawiam serdecznie.

agta pisze...

Wow! Szafka nie do poznania! Cudnie wyszła, jestem pełna podziwu dla Twoich zdolności:) Pozdrawiam!

Gosia pisze...

Nigdy mi szczęka nie wróci na swoje miejsce po tym, co zobaczyłam! Pozdrawiam Cię mocno, mocno, mocno:-)

__KASIA__ pisze...

Ushii, Ty jesteś prawdziwą czarodziejką. Kurcze, ale Ci zazdroszczę tego doświadczenia, zapału. Może chciałabyś jakiś kursik zorganizować? He?
Dziękuję, że opisałam wszystko tak dokładnie :) Mnie jako laikowi przydadzą się Twoje cenne rady ;) Pozdrawiam cieplutko :)

KOLOROWY ptak pisze...

jesteś NIESAMOWITA!!! szafeczka przeszła totalną metamorfozę, wygląda niczym wyjęta z jakiegoś żurnala :) cuuuudowna!!!
dziękuję za szczegółowe objaśnienie co i jak :)
i z niecierpliwością czekam na kolejne posty :D

ANA pisze...

Ta sama, a inna zupełnie. Śliczna,a ta różyczka dopełnia jej śliczności.
Super porady.

Milena pisze...

Ta Twoja różdżka Ushii to chyba wynalazek najnowszej generacji jest - wszystko potrafi, wszystkiemu zaradzi...:) Śliczna metamorfoza szafki, z gałką różaną - klasa! Zawsze podziwiam osoby, które podejmują się odnawiania, przerabiania mebli, bo mnie samej wydaje się to trudne.
Wielkie dzięki za obszerny poradnik - na pewno się przyda, fajnie mieć wszystko w przejrzystej pigułce. Pozdrawiam

JOASIA pisze...

post dłuuuuugi okrutnie ale jaki wartościowy w informacje !!!!!!!!
oj zdolna Kobietka z Ciebie, zdolna :)

nowalinka pisze...

Cudna szafeczka, robi wrażenie :) I dzięki za wszystkie przydatne rady przeróbkowe :)

Edyta pisze...

Ushii gdzie upolowałaś taką cudną lampkę ?

Malan pisze...

Naprawdę trud się opłacił.Efekt fantastyczny.

Kasia pisze...

o kurcze, zrobiliście całkiem nowy mebel i to cudny
a gałka - zakochałam się :)
buziaki
Kasia

isabell pisze...

Szafka jest piękna. Bardzo podoba mi się uchwyt w kształcie róży:) Osobiście nie dała bym rady tak zmienić jakiegokolwiek mebelka :)
Pozdrawiam

ushii pisze...

Dziękuję jeszcze raz - bardzo mi miło :)

Edyto - o lampce juz pisałam, tutaj:
http://ushiilandia.blogspot.com/2010/06/losowanie-i-lampa.html niestety sklep w którym ja kupiono już nie istnieje...

Biżuterio - ha, dwie miałyby jeszcze sens i wtedy byc może bym ich nie zmieniała... ale tak, to poszła pod nóż :)

Zosiu - tak, masz rację o gabce zapomniałam napisać :)

Ivon - mam lustrzankę nikona, rok niecały temu się chwaliłam nią, bo dostałam w prezencie - i teraz oddałam ją na przegląd i drobne regulacje przed upływem gwarancji :)

Aguś - Ty juz wiesz, co bym tu chciała Ci odpisac :)

ABily - hehe, mcGyver :) No ja tez wiem jak uzyskać prąd z cytryny :) I świeczkę też z niej umiem zrobić :))

Pozdrawiam!

Pinel pisze...

Szafeczka piękna, uwielbiam jak tak powstaje coś co nam konkretnie odpowiada z przedmiotu, który nie wart był wcześniej uwagi;-) a instruktaż-rewelacja!przyda się;-)pozdrawiam

anne pisze...

Uleńko :))
że zdolne masz łapki to ja już wiem od dawna :)) ale tym mebelkiem to powaliłaś mnie zupełnie na kolana :))
cudny, cudny, cudny :))
i najfajniejsze jest to, że nie pozwoliłaś tak pięknej szafce zginąć na składowisku odpadów lub jako opał na zimę:))

buziaki
Ania

Helena pisze...

Ale metamorfoza! Masz Ushii złote rączki. Szafka cudo!
P.S. Udało się złożyć zamówienie?

Atena pisze...

Szafka nie do poznania, stworzylas naprawde piekny i funkcjonalny mebel, i to za darmo, brawo.
Dzieki za cenne rady:)
ppozdrawiam goraco

alizee pisze...

Świetna metamorfoza, bardzo mi się podoba.
Ciekawa jestem zmian u Ciebie.

Uściski :)

Jolinka pisze...

Fenomenalna metamorfoza!!!
Aż trudno uwierzyć, że to ta sama szafka:)

OLIWKA pisze...

WOOOOOOOOOOW pękny efekt, a szafka zupełnie zmieniła charakter.
Dziękuję za porady, przeczytałam z uwagą i kilka spraw mi się wyjaśniło ;-)

craftomania pisze...

szafka wygląda przepięknie i super wkomponowała się w ten kącik miedzy kanapą i oknem, a uchwyt jest przecudnej urody i dodaje szafce wiele uroku, jest niczym kropka nad i - piękne
pozdrawiam magda

Czekoladka pisze...

Szafeczka jest po prostu piękna:) totalnie inna niż pierwotnie (choć mnie ta pierwotna też się podobała:) obecnie jestem też w "amoku" tworzenia:) nie wychodzi mi to tak cudnie jak u Ciebie, ale co tam, też niedługo pochwalę się ze swojej radosnej twórczości na moim raczkującym blogu :) :) Jestem zauroczona tym uchwytem w kształcie kwiatka..wiem, ze swój dostałaś w prezenciku ale czy orentujesz się gdzie to cudo jest do zdobycia?? Pozdrawiam Cieplutko z Poznania

Monika Mróz pisze...

Ależ się napracowałaś nad tym postem! Dzięki Ci ogromne, pewnie skorzystam z cennych rad. Szafka wyszła cudnie!! Pozdrawiam!

Miuu pisze...

świetny wpis świetna szafka, mogę odkurzyć meble i potestować efekty na moich szafkach

pszczola pisze...

szafka wyszła świetnie! czekam na zdjęcia z kolejnymi zmianami, bo chyba i kanapa ma nowe ubranko?
pozdrawiam :)))

Gonia pisze...

WOW... olśniewająca!! Pozdrawiam :)

Ania pisze...

Bardzo, bardzo był mi potrzebny taki kurs, dlatego dziękuję za rozwianie wątpliwości.
Szafka jest śliczna!
Pozdrawiam ciepło,
Ania

Ivalia pisze...

Na mnie czeka podobna, nie wiem tylko czy ja przerobić czy tylko przemalować. Rady cenne niezwykle:)

Agata pisze...

Powalilas mnie na kolana ta metamorfoza szafeczki!!! Mistrzostwo. I czekam tez na odslone tego co stoi obok szafeczki, bo po skrawku widze, ze tez przeszlo transformacje.

belciabeata pisze...

Super. Uczę się i uczę i mam nadzieję, że się nauczę. Szafeczka rewelacja. Twój blog również. Jestem pełna podziwu.

janya pisze...

Ulenko, swietny tutorial, bede sie trzymala Twoich rad. Szafka bajkowa, co z nia zrobiliscie, to cudo!
Pozdrawiam

ushii pisze...

Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa!!!

Dekolandia pisze...

super post,bardzo pomocny a mebelek wyszedł wam cudowny :)

Dekolandia pisze...

super post,bardzo pomocny a mebelek wyszedł wam cudowny :)

MartaeM pisze...

nie mam pojęcia jak z takiego before zrobiłaś TAKIE after, ale wyszło ekstra! intryguje mnie jak się tych zaokrągleń pozbyłaś, bo mój mały rozumek nie bardzo ten etap przemiany ogarnął:)

Rae pisze...

Kobieto, no! Tyś tę szafkę od podstaw zbudowała, jaka tam przeróbka!
Aż słów brakuje, piękny efekt!

JuWika pisze...

Toż to kopalnia wiedzy tutaj u Ciebie Ushii :) Cieszę się, że tu trafiłam i na pewno będę tu często zaglądać:) A co do szafki jest cudna... ja moge tylko powiedzieć, że moi rodzice wywalili takie dwie i jeszcze toaletkę z wielkim lustrem...:( i stół... nic się nie poradzi. Uratował mi sie natomiast stary obraz i piekna rama, i to ona jako pierwsza będzie malowana i choć nigdy tego nie robiłam myślę, że Twoje rady bardzo mi się przydadzą :) Pozdrawiam
Przy okazji zapraszam na mojego początkującego bloga http://miedzykroplamideszczujestemm.blogspot.com/

Hanszka pisze...

Dzięki Tobie szafki opalone i przeszlifowane, chcę je przemalować na jednolity kolor. I tu mam problem: jaką farbę wybrać. Poprzednio baaardzo zżółkły wiszące nad kuchenką (mam gazową). Droga Ushii może jakieś sugestie w sprawie farb :)

Karola Zet pisze...

Szafeczka świetna robota! A lampa to dopiero CUUUDO! Gdzież to taką zdobyłaś? :)

zielonooka pisze...

dziękuję za cenne wskazówki:*

Ania pisze...

Nie mam słów... Skąd Ty wiesz jak zrobić żeby nie zepsuć a stworzyć dzieło sztuki??? :D jestem zawsze pod wrażeniem, a dziś po raz kolejny :) dziękuję za wskazówki, pozdrawiam!!!