Co było w zawiniątku :) Zalegla walentynka i sprawy porządkowe :D

Dziś będzie biało :)
Przede wszystkim, nie przedłużając odsłaniam zawartość tajemniczej niespodziankowej przesyłki od Lavande, prześliczna poszeweczka! Ta-da-da-dam:


Ta przemiła dziewczyna wie jak bardzo lubię serwetki i pościele z haftami, monogramami i innymi pięknymi zdobieniami. I wiedząc, że jakoś nie udaje mi się takich upolować postanowiła się ze mną podzielić swoimi skarbami! Czyż nie jest kochana?? Dziękuję jeszcze raz!!!

A skoro weszliśmy na temat pościelowy, pokażę co ostatnio umodziłam w tak zwanym międzyczasie :) Oto moja obiecywana walentynka dla M., żeby mu wygodniej książeczkę w łóżku się czytało :) Bo dotąd jasieczków u nas niet :)



A teraz porządkowo:
1.Wczoraj z wrażenia zapomniałam coś napisać. Może ktoś pomyślał, że mam ochotę mieć więcej komentarzy, albo coś w tym stylu i dlatego napisałam to, co napisałam. Zapewniam, że nie - po prostu naprawdę chciałabym poznać ludzi, którzy tu zaglądają! I bardzo, bardzo ucieszyło mnie, że tak wiele osób zdecydowało się zostawić kilka słów! Mam nadzieję, że już wkrótce uda mi się zajrzeć do wszystkich, do których jeszcze nie zajrzałam :) A jeśli nie ma się bloga to też naprawdę nie jest powód by czasem się nie odezwać - przecież nie trzeba mieć bloga by mieć coś do powiedzenia :) Więc w imieniu swoim, jak i innych blogowiczek zachęcam - odzywajcie się, komentujcie :)

2. Proszę pamiętać, ze pierwsza się Elizie do namiotu wprosiłam :D A jakby co to mogę gotować. I za Kaowca robić ;) Ituś :-*

Pozdrawiam,
ushii

Mój nowy modny llook :) I cudowna niespodzianka!

Pyszczek mi się śmieje od ucha do ucha za sprawą dwóch przeuroczych osóbek, które sprawiły mi dziś wiele, bardzo wiele przyjemności!!

Właśnie wróciłam do domu i zajrzałam kontrolnie do skrzynki. A tam dwie puchate kopertki! Ledwo wytrzymałam w windzie, żeby ich nie otworzyć :) Ale w domu rzuciłam wszystko co miałam w rękach i...


Pierwsza przesyłka była od Llooki, jak widać :D Bardzo chciałam mieć jej naszyjnik... jak chyba wszyscy :D Wszystkie jej tworki sa przepiękne, ale tak naj, naj zachwyciły mnie te pierwsze, nazwane przez nią Romance... I mam!!! Uwielbiam takie wymianki :))) Dziękuję !!! Jest śliczny, prześliczny!!!! Llooko, jesteś fantastyczna! Powiem krótko - patrzcie, ślińcie się i zazdrośćcie :DDD He he, nie wiedziałam, że tak ciężko jest samej sobie zrobić fotkę :)


A druga przesyłka była od kochanej Lavande... Zrobiła mi taką niespodziankę, że normalnie mało z krzesła nie spadłam jak otworzyłam!! Kochana Lavande, już wiesz jak się cieszę i jesteś wycałowana od stóp do głów, ale powiem to też publicznie, całemu światu - jesteś boska! Niesamowite, jak wiele życzliwości, sympatii i bezinteresownej chęci sprawienia innym radości zawarte było w tym pakuneczku...


A kto zgadnie, co było w środku??? Prawidłowa odpowiedź jutro, ciekawe czy się domyślicie :)
Aha, wiem ze zdjęcia nie są super ostre, ale mój złom nic lepszego w resztkach dziennego światła z siebie nie wyciśnie, nawet na statywie :( Ale do jutra czekać na światło nie mogłam, taka ze mnie chwalipięta :)
Pozdrawiam,
ushii

Ornamenty - odsłona pierwsza, bo troszkę ich mam :)

Już jakiś czas temu Anne pokazywała swoje prace z doklejanymi ornamentami. Miałam wtedy zamiar i ja o swoich napisać, ale nadeszła paczka właśnie od niej i post poszedł w zapomnienie - odkryłam właśnie , że zapomniałam go opublikować :) W takim razie drugie podejście :) Ale nie ma lekko, dziś będę pokazywać, ale i radzić się Was, Kochani :)

Skrzyneczkę na zioła pokazywałam na początku prowadzenia bloga, o tutaj, ale tak lubię to zdobienie, że bezczelnie pochwalę się jeszcze raz :P Roboty tyle co nic, a efekt bardzo mi się podoba.


Chustecznik kupiłam w jakimś niemieckim sklepie z duperelkami za całe euro... był nawet w groszki więc powinnam była go zostawić w spokoju, ale nie. Od tamtej pory miał już ze cztery wcielenia, niestety nigdy nie pamiętam żeby robić fotki "przed" i "po" :) Zatem tylko obecna inkarnacja. Dokleiłam mu ozdobne listewki i... dalej nad nim dumam :)


Zrobiłam też pudełko na herbatę. Sam ornament mi się podoba, ale pudełku czegoś brak. Nie wiem czego. Myślę nad poszarzeniem, ale czy to mu pomoże? Stoi w białej kuchni, gdzie nic szarego nie ma... więc nie wiem co z nim zrobić :)


I jeszcze jeden ozdobny element, a w zasadzie całe stadko :) Mam komplet kolorowych ozdobnych szklanek... nie wiem, czy Wam się będą podobać, M. zbytnio się nimi nie zachwyca, ale ja je kocham i już. Należały przedtem do mojej mamy i pamiętam jak uwielbiałam patrzeć na nie w dzieciństwie... te kolory mnie hipnotyzowały...


A na koniec mam prośbę do wszystkich zaglądaczy i podczytywaczy! Moje Drogie i Moi Drodzy Goście (jeśli tacy są :D ), proszę: nie bójcie się pisać i komentować! Ja nie gryzę, naprawdę :) Kilka miesięcy temu zamontowałam sobie licznik wejść i widzę tam astronomiczną liczbę, bliska 30 000, o której nawet nie śmiałam marzyć zakładając bloga... a czasem w przypadkowej rozmowie dowiaduję się - "A ja znam Twojego bloga, a ja cię podczytuję / podpatruję..." - Super, ogromnie mnie to cieszy! Zapraszam! Ale będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawicie po swojej wizycie jakiś ślad :) Zaczynam powoli nadrabiać blogowe zaległości i bardzo chętnie poznam mnóstwo nowych miejsc, tylko dajcie mi szansę :) A osoby, które bloga nie mają też mi bardzo miło będzie gościć. No i zauważcie, że to daje dobrą motywację do pisania kolejnych postów :D I żeby Was do tego zachęcić - już wkrótce pojawi się u mnie nowe candy. Ale! Udział w nim będą brały tylko osoby, które będę znała z komentarzy u mnie, o!

Pozdrawiam,
ushii

Dzisiejsze zakupy, wcale nie walentynkowe. I porcja wiedzy o mnie :)

Walentynek nie obchodziny. Chyba, że uznam, że właśnie obchodzimy, ale codziennie... bo my nie potrzebujemy szczególnej daty, by okazywać uczucia. Jednak w tym roku niechcący wyszła mi walentynka :D Ale jej fotka będzie dopiero następnym razem, bo mój Walentynek właśnie z niej korzysta i cyknąć nie ma jak :)

Będą za to fotki moich dzisiejszych zdobyczy starociowych. Takie trochę niechcący, nie nastawiałam się na żadne zakupy, bo taka pogoda handlarzy raczej zniechęca do przyjeżdżania. I poszłam w sumie po faworki, bo leń mnie wielki ogarnął i robić mi się nie chciało, a wiedziałam, że jedna pani sprzedaje przepyszne - jak domowe. Nie nastawiałam się - więc oczywiście coś kupiłam.

Po pierwsze miseczkę - ten wzorek chodzi już za mną od jakiegoś czasu, chociaż raczej na dzbanuszku mi się widział, ale zobaczyłam tą bidę, usłyszałam, że za całą złotówkę i... no kto by powiedział nie? Miseczka w towarzystwie kurek - już na świąteczny stół :)



Wracałam już z miską zadowolona do domu, gdy w ostatniej chwili wpadło mi w oko takie cuś. Wahałam się tylko chwilkę, bo takie regaliki biblioteczne bardzo lubię, więc od razu wymyśliłam zastosowanie i zastanawiałam się tylko jak ja go będę nieść. A sprzedawca sądząc, że nadal się nie zdecydowałam, ostro obniżył cenę - do 10 złotych :)) Nie umiem i nie lubię się targować, więc nawet nie próbowałam nic więcej już negocjować, czuję się usatysfakcjonowana :) Wreszcie będę miała porządek w przydasiach do scrapowania!! Strasznie mnie złościło, jak dziurkacze przy każdym ruszeniu szuflady mieszały mi się z tuszami i innymi drobiazgami, więc bardzo się cieszę :) Zastanawiam się tylko czy i jak ją odnowić? Tym razem nie mogę się kompletnie zdecydować. Jakieś propozycje?


A razem z wspomnianymi kurkami trafiły do mnie takie maleństwa...


I mimo intensywnie padającego śniegu patrząc na nie coraz bardziej czuję wiosnę :) Jakoś ta fotka też tak wiosennie mi wygląda... lubicie brukselkę (ja uwielbiam :)? Jeśli tak, to jak przygotowaną?


Niedawno Alexls zaprosiła mnie do zabawy, pytając o lubiane i nie książki. Już odpowiadam:

1. Książka do której często powracasz?
Sporo jest takich, hmm... Uwielbiam od czasu do czasu przypomnieć sobie niektóre książki Lema i cykl Żelaznego o Amberze. Z przyjemnością wracam do przygód Babci Weatherwax Pratchetta. Ale równie często zaglądam do Mistrza i Małgorzaty, do Muminków i Kubusia, do Colasa Breugnon itd, itd...Złe pytanie jeśli o mnie chodzi, bo to zależy jaki mam nastrój i czego zbyt dawno już w ręku nie miałam :)
Ale! Jest jedna książeczka, literaturą piękną nie jest, ale zaglądam do niej bardzo często.TYLKO PROSZĘ SIĘ NIE ŚMIAĆ!! To książka, której samo trzymanie w ręku mnie uspokaja, więc gdy jest mi bardzo źle, sama jakoś do mnie trafia i idę się z nią zakopać pod kołdrą. Treść znam chyba na pamięć, bo każde słowo w niej obejrzałam miliony razy odkąd została wydana. To "Nastolatki urządzają swój kącik". Merytorycznie prawdę powiedziawszy na niezbyt wysokim poziomie, co widziałam nawet jako dziecko. Chociaż z drugiej strony są tam takie pomysły jak patchworki i pele-mele (o przerabianiu staroci nie wspomnę), które zrobiły się u nas modne o wiele później niż wydano tą książkę, więc autorka mocno wyprzedzała nasze czasy :D I złego słowa na nią powiedzieć nie dam, bo pozwala mi doskonale się wyciszyć i zacząć myśleć, przy niej przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły!

2. Gdzie najczęściej czytasz?
Zawsze i wszędzie gdzie mam czas, ciężko więc określić. Ale kiedy mogę, to staram się na kanapie, wtulona między poduchy, z herbatką pod ręką. Szkoda, że nie mam ogrodu, albo werandy, bo wtedy na pewno wybrałabym takie miejsce :(

3. "Znienawidzona" lektura szkolna?
Oj nie wiem! Miałam dość specyficzną szkołę i lektur miałam o wiele, wiele więcej, niż zwykle w szkole przeczytać trzeba (ale ja to lubiłam - inaczej do końca dotrwać nie byłabym w stanie :) ).
Ale chyba jedną wskazać mogę, a nawet dwie :) - pierwsza wcale nie dla tego, że była jakimś literackim koszmarem, choć wyjątkowo lotna też nie była. To "Sarmatyzm" F. Zabłockiego. Miałam jej serdecznie dość, bo mnie jedynej z całej klasy udało się znaleźć jeden w całym mieście egzemplarz tej książki i w efekcie jako jedyna byłam z niej maglowana na następny dzień (ja miałam zajęcia z literatury prawie codziennie i prawie na każdy dzień była inna książka, hehe)... A druga to "Chłopi". Dziś mogę się przyznać - jedyna lektura jakiej z premedytacją nie przeczytałam i nie przeczytam nigdy. Brr.

A teraz moje pytania:
1. Książka, która wpłynęła na Twoje życie, jakoś Cię zmieniła?
2. Czy jest książka, którą kiedyś przeczytałaś i bardzo chciałabyś do niej wrócić, ale nie pamiętasz jej tytułu, ani autora?
3. Czy próbowałaś kiedyś czytania obcojęzycznej literatury w oryginale?
Te pytania kieruję do Elle, do Aagii i do Agutka!

I pozostając w temacie zabaw blogowych. Kochane moje - chciałabym ogromnie podziękować za wszystkie, wszystkie wyróżnienia jakimi w od świąt mnie obsypałyście!!! Niestety trochę mnie tu nie było, starałam sie dziękować na bieżąco, ale teraz nie potrafię wymienić wszystkich osób, które uznały, ze mój blog jest cos wart... ciągle jeszcze jestem tu z doskoku i nie mam kiedy odszukać wszystkich tych przemiłych słów od Was. Dlatego chciałabym teraz po prostu wszystkim osobom, które były dla mnie tak miłe powiedzieć:

DZIĘKUJĘ!!!!

A wyróżnić nikogo tymi wszystkimi zaszczytami również nie potrafię - jest tyle wspaniałych blogów i mnóstwo fajnych babeczek, że nie da się tak po prostu wskazać tych kilku naj. Dlatego pozwólcie, że wyróżnię każdą osobę, do której zaglądam lub chciałabym zajrzeć :)

Pozdrawiam,
ushii