Klatka (nie) dla ptaków

Pamiętacie moje małe niby-klateczki? Powstały, bo takiej wymarzonej nie mogłam nigdzie trafić (albo raczej nie upadłam na głowę, by płacić za takową jakieś bajońskie sumy...). I marzyłam dalej o takiej "prawdziwej".


Ale jakiś czas temu, gdy w wolnej chwili zajrzałam na pchli targ - przypadkiem trafiłam na taką klatkę! Czekała chyba specjalnie na mnie, bo ponad miesiąc - dokładnie tyle, ile tam nie zaglądałam :) To się nazywa mieć szczęście :))


Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym kupiła, przyniosła i postawiła. Co to, to nie :) Dlatego pokazuję ją dopiero teraz - bo choć zmiany nie są ogromne, troszkę ich było... Wyjątkowo jakoś udało mi się uwiecznić etapy przemiany :)

Najpierw M. wymienił mi wszystkie pręciki - bo ja nie przepadam za metalowymi zakrętasami...


Potem dokleiłam ozdobne listewki, poszpachlowałam to i owo...


I na koniec malowanie na moją ulubioną złamaną biel i...  Voilà! Moja wymarzona drewniana, biała klatka vintage :) Być może dodam jej jeszcze nieco postarzeń, zobaczymy. Jej przeznaczenie oczywiście będzie niewiele wspólnego miało z ptakami...


Pozdrawiam i życzę udanego niedzielnego popołudnia,
ushii

 UPDATE
Wkrótce po zamieszczeniu tego posta klatka powędrowała do mojej Mamy, bo... upolowałam kolejną :) Po szczegóły - zapraszam tutaj.

49 komentarzy :

  1. Klatka jest prześliczna!
    Taka subtelna i delikatna.
    Tylo żal w niej ptaszka trzymać;)

    Bardzo ładnie wygląda, zazdroszczę! (aczkolwiek nie miałabym gdzie jej postawić, ale sobie patrzę i patrzę:))

    Ogólnie pozdrawiam Cię serdecznie, oglądam Twojego bloga "po cichu" ale oto i jest komentarz!:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo udana metamorfoza ;) Jesteś perfekcjonistką w każdym calu, pierwotna wersja też była urocz, ale fakt nie byłabyś sobą - gdybyś czegoś w niej nie zmieniła, super! ;)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietna przemiana:)))

    Pozdrawiam,
    S.

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię zawijaski ... ale Twojej klatce bardzo dobrze zrobił ich brak. bardzo ładna metamorfoza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna przemiana.
    Nawet ptaszek nie miałby nic przeciwko gdyby miał w niej posiedzieć ;-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudna ta klateczka ;) Kawał dobrej roboty ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna przemiana, wg mnie dużo dała ta ozdobna listwa. Uwielbiam jak coś czeka specjalnie na mnie, hehe. To tak jakby inni kupujący byli zaślepieni, żeby nie widzieć tego co ja mam dostrzec:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale masz szczęście :)
    faktycznie lepiej jej z prostymi pręcikami, niż tymi zawijasami, a listwa to kropka nad i :)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. efekt końcowy jest piękny! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest bajecznie cudowna.Też mi się taka marzy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pieknie wyszla :)Moja klatka pewnie gdziies na mnie jeszcze czeka :) az ja znajde, cudowny naszyjnik :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękna ta klatka. Pasowała by do domu moich marzeń :)Może kiedyś... NA razie podziwiam u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładna ta klatka, fajnie wygląda w bieli w Twoim domku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cuda, cuda...
    Zawsze jestem pełna podziwu dla Twoich pomysłów:)
    Pozdrawiam cieplutko
    i zapraszam na mój raczkujący blog
    http://wranka.blogspot.com/
    ozdoby do włosów , vintage

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna klateczka taka delikatna i cudnie prezentuje się w Twoim mieszkanku.....

    Miłego niedzielnego wieczorku zycze i byle do wiosny:))))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, klateczka przepiękna
    buziaki
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  17. oh my! chcę taką klatkę! jest idealna!

    OdpowiedzUsuń
  18. ...nie wiem co napisac-bo ja marze o takiej-dokladnie takiej.Dzis bylam na pchlim targu ,ale nie bylo ZADNEJ.O jakim pchlim targu Ty piszesz???
    Szkoda, ze nie masz fotki jak owa klatka wyglädala przed przemianä.Zycze milego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Klatka ma piękny kształt. Bardzo zyskała po Twoich zabiegach.

    Pozdrawiam:)
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
  20. klatka przed i po - po prostu cudna! pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękna! Nic dodać nic ująć!

    OdpowiedzUsuń
  22. Klatka piękna !!!też mam bardzo podobną ale na razie tak stoi i czeka !!!!Pozdrawiam ps;zapraszam do mnie !!

    OdpowiedzUsuń
  23. Klateczka jest sliczna. Ma nietypowy ksztalt (nie widzialam jak dotad podobnej ) - co juz czyni z niej RZECZ ORYGINALNA a metamorfozy, ktorym ja poddalas dodaly ostatecznego wiktorianskiego szlifu.
    Poezja, po prostu.
    Pozdrawiam serdecznie i milego tygodnia zycze! :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. To po prostu CUDO. Naprawdę super robota. Gdzie jest ten pchli targ? Toż to targ skarbów :) Pozdrawiam, Anna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Piekna rzecz taka klatka. To sie nazywa miec szczescie :) Widac byla Ci pisana :) Za drugie zycie odwdzieczy sie teraz pieknem i subtelnoscia :) I westchnieniami zazdrosci, ktore teraz wydaje pol blogowego swiatka ;) Pozdrawiam, Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  26. przepiękna! aż żałuję, że u mnie nie ma pchlich targów, choć i tak pewnie nigdy nie udałoby mi się stworzyć takich cudności, jak Ty robisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. upiększona, wykończona i ta camea... już nie mogę się doczekać posta o "Niej"...

    OdpowiedzUsuń
  28. klateczka śliczna

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Super :)) Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
  30. klatka naprawdę śliczna,choć uważam, że to aranżacje i dobre, przemyślane zdjęcia to droga do sukcesu.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To sie nazywa mieć szczęście, śliczna, chić zawijaski mi sie podobały. Ale wiadoma to rzecz gustu.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nic tylko sie cieszyć ze szczęścia, że ci sie taka ładna trafiła. Przed zabiegami była już ładna, ale po twoich czarach, jest taka prawdziwsza- bez zawijasów.
    Naprawdę cudo z niej powstało, aż zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo mi się podobają klatki w różnych aranżacjach - Twój egzemplarz jest wyjątkowy!

    OdpowiedzUsuń
  34. Coż mogę napisać... Klatka prześliczna - zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Klatka jest cudowna... dlaczego te cuda są takie drogie:(
    Przemiany rewelacyjne! Masz złote ręce.
    Ściskam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  36. Coś pięknego! A renowacja wprost IDEALNA

    OdpowiedzUsuń
  37. sliczna jest! garutluje wytrwalosci ! klatki zazdraszczam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Ushii - już pisałam że cudna i ta camea... Ale dzisiaj czytałam aktualną "Werandę" i tam na jednym ze zdjęć - patrzę - klatka Ushii!!! I teraz wróciłam do Twojego posta i powiem Ci, że Twoja jest duuużo ładniejsza:-)
    A tymi małymi niby-klateczkami tak mnie "zafiksowałaś", że jak pomyślę o ich metamorfozie (przymierzam się bo dostałam taką samą od babci) - to widzę tylko biel...:-)

    OdpowiedzUsuń
  39. Piękna przemiana i urocza ozdoba - czasem warto poczekać na tę wymarzoną:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo mi się podoba !Czekała specjalnie na Ciebie. Ja dalej poluję na klatkę w normalnej cenie, jak jeszcze przez jakiś czas nie znajdę ,to już mam pomysł jak zrobić samodzielnie podobną.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  41. Pięknie tutaj... nic dodać, nic ująć:))

    OdpowiedzUsuń
  42. Dziękuję za życzenia. A klatka urocza. Idealnie pasuje do twoich wnętrz.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  43. no to mnie zastrzeliłaś ;))) choć to nie tak, powinnam się spodziewać, że jak coś trafi w Twoje łapki to przejdzie gruntowna metamorfozę :))

    kiedyś na Kole widziałam podobną klateczkę, ale cena 150 zł troszkę mnie odstraszyła...

    i dziękuję za ostatnie zdjęcie :)))
    buziaki
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  44. Ale Ci zazdroszczę tej klateczki:)
    Jest piękna
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. no właśnie Aniu, te ceny na ogół sa delikatnie mówiąc z kosmosu... ale czasem się uda :)

    OdpowiedzUsuń