Summer Sale!


Ponieważ moja poprzednia wyprzedaż wzbudziła wasze zainteresowanie, a od tego czasu przybyło mi w domu kilka przedmiotów, postanowiłam zrobić na nie miejsce i zorganizować jeszcze jedną :) W dodatku tym razem będzie też kilka drobiazgów kuchennych - wszystkie są zupełnie nieużywane, jak nowe, bo pochodzą głównie z zasobów bardzo bliskiej mi osoby, która chciała piec te same rzeczy co ja, ale jakoś nigdy nie mogła znaleźć czasu i konsumuje moje wypieki :) Zainteresowanych zakupem zapraszam do kontaktu mailowego.  Kochani bardzo Wam dziękuję za zainteresowanie - wszystkie drobiazgi znalazły już nowy dom :)

Ach, a na koniec jeszcze mała propozycja wymianki, trochę wątpię by znalazł się chętny, ale może akurat? Mam wykrojnik do muffinek, nowiutki - niestety zielony, a ja wolałabym różowy :) Może ktoś ma róż, a wolałby mieć zielony, hę?


Pozdrawiam i życzę udanego weekendu - ponoć te straszliwe upały już za nami!
ushii

UPDATE
Niewiarygodne, ale znalazła się chętna osóbka na wymiankę!! Ale fajnie :)))

Hu-hu-ha, my sie zimy nie boimy...czyli wyprzedaży czas :P

Nie, nie zwariowałam :) Wiem, że mamy środek lata i temperatury takie, że płetwy opadają... I nie pomyliły mi się posty przy publikacji. Bo dziś, właśnie na przekór upałowi za oknem, będzie całkiem, całkiem zimowo :) A dlaczego? Bo, hmmm...

Polujecie na wyprzedaże i tym podobne? Ja niestety jestem gapa i zawsze albo za późno się zorientuję, albo zapomnę o sezonowych przecenach... ale czasem, zupełnym przypadkiem, na nie trafiam. I tak było właśnie tym razem, weszłam do sklepu, w którym raczej rzadko bywam - i wpadł mi w ręce kocyk, cudny, w groszki i... baaardzo zimowy, dlaczego w letniej wyprzedaży był, to nie wiem :) Przyjemnie przeceniony, wg metki na 48zł, a w kasie zapłaciłam 34zł :) Tak to lubię :) Mam jeszcze plan poddać go pewnej modyfikacji, jeśli zrobię to pokażę - mam nadzieję, ze niebawem, bo już się nie mogę doczekać realizacji tego pomysłu, tak mi się spodobał :D


I tak oto niechcący się zdradziłam i już wiecie jaki kolor będzie rządził u nas na tegoroczne Święta Bożego Narodzenia :D Tak, czerwone akcenty będą wszędzie! Taki uknułam jeszcze w poprzednie święta plan i miło się złożyło, że takie właśnie drobiazgi wpadają mi teraz w ręce; w tym samym bowiem czasie co na koc, trafiłam na świeczniki na tealigty - w ładne "skandynawskie" wzorki i we właściwym kolorze. Tylko do świąt przecież jeszcze tyle czasu - mam nadzieję, że nie będę z taką częstotliwością trafiać na pasujące dekoracje!


Dla równowagi nabyłam - a jakże, też na wyprzedaży, za całe 5zł - coś do aranżacji wielkanocnej :D Szklane kury na jajka całkiem mi się podobają, ale ja nie miałabym co w takiej przechowywać i byłaby u mnie typowym łapaczem kurzu, więc tylko oglądałam je u innych... ale to maleństwo mnie do siebie przekonało, będzie w sam raz na chrzan czy coś w tym stylu na świątecznym stole :) Czuję się usatysfakcjonowana w temacie kur :)


Wracając jednak do tytułowych wyprzedaży i pytania, czy je lubicie... Jeśli tak - to zapraszam w najbliższych dniach do mnie! Bo skoro to taki czas, to pora zrobić remanent i we własnych czterech kątach :) A dziś na zakończenie - coś bardziej już w zgodzie z tym, co za oknem... Owszem, chwilami mam odrobinę dosyć tego żaru lejącego się z nieba i marzy mi się zaśnieżone Boże Narodzenie, ale lato lubię i wcale jego końca nie wyglądam. I żeby je uhonorować, zamieniłam mój ukochany lampionik od Mimi na taki w bardziej letnim wydaniu...


A sama przyodziałam się w kolejne pastelki... ach, te groszki i baaaardzo minty kolorek, mniam!


Pozdrawiam,
ushii

PS
Pamiętajcie, by niebawem do mnie zajrzeć, może znajdziecie cos dla siebie :)

Ciąg dalszy, czyli rzecz o zapomnieniu w błękitach

No właśnie. Dzisiejsze fotki mają wiele wspólnego ze tytułowym zapomnieniem... a raczej zapominalskością, moją naturalnie. Bo chciałam pokazać coś jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia (taaa, raptem jest już lipiec!) - zapomniałam. Miałam zamiar pokazać w aranżacji wielkanocnej z cudnie zazielenioną gałązką, wśród tego wszechobecnego śniegu... zapomniałam, nie zdążyłam... I gdy kwitły bzy - i znów przytłoczona problemami przeróżnymi - zapomniałam. Zatem dziś, nareszcie... na pusto ;P


Ten słój, czy jak to nazwać (bo chyba nie jest to gąsior?) wdzięczy się u nas już dość długo; niby takie nic, przypadkowo znalezione, ale ja zakochałam się w tym nierównym wykończeniu, w tych śladach upływu czasu, w tym pięknym odcieniu... w dodatku złożyło się tak śmiesznie, że w tym samym czasie podobne słoje zaczęły się pojawiać w wielu miejscach, wyszło że niechcący stałam się posiadaczką modnego gadżetu :P


A jakiś czas temu dołaczył do niego równie uroczy braciszek, z szerszą szyjką. I w nim też się zakochałam! Wśród wielu zalet miał też tę, że kosztował dosłownie kilka złotych. Cena za słoik może nie szokująca, ale gdy porównamy ją z ceną identycznie wygladających stylizowanych słojo-wazonów w sklepach... a w dodatku mój to przecież prawdziwy staruszek, a nie żadna stylizowana nówka... no, buzia się sama uśmiecha :)


Jest po prostu cudny!!


Ekhm, jak widać piwonie pokazane ostatnio to tylko mały wycinek mojego peoniowego szaleństwa... A było tego jeszcze więcej :) Ale wracając do pierwszego okazu...



Jak widać zadomowił się na półce w sypialni - sądzę, że tworzy tam fajną plamę koloru - i podoba mi się ten kącik coraz mocniej. Tym bardziej, że to nie koniec zmian w tym miejscu, bo pojawiło się... nie, nie, dziś nie zdradzę, dziś znów mogę tylko znów zakończyć tak: c.d.n...

Pozdrawiam,
ushii

I nastało lato...



Czyli dieta szparagowo-truskawkowa, z nieba leje się żar coraz większy, a we wnetrzach? Choć przez cały rok staram się, by były u nas świeże kwiaty, to o tej porze roku mój dom wygląda prawie jak kwiaciarnia :) Niestety, mój ulubieniec - groszek pachnący - w tym roku nijak nie chce wziąć udziału w sesji foto i za każdym razem zaczyna opadać, zanim mam czas sięgnąć po aparat :/ Chciałabym znać metodę przedłużenia mu życia, bo jest taki piękny...


Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia co to za kwiatki, te białe - może ktoś coś podpowie?


Oczywiście królują moje ukochane peonie - szczególnie te bladoróżowe uwielbiam...


... ale tych właśnie najpiękniejszych - jasnych pokazać tym razem jeszcze nie mogę :P Wianek z kurką to dekoracja wielkanocna w zasadzie - ale tak jakoś sympatycznie wygląda z przeróżnymi kwiatkami, które ciągle stawiam w tym miejscu, że chyba przez całe lato go nie schowam :)

 ...C.D.N...

PS
Udanego weekendu i uważajcie na te zapowiadane nieludzkie upały!
A ja wkrótce wrócę z kolejnymi, coraz bardziej wnętrzarskimi postami :)