Kolory na moich kartkach - tutorial.
Część II: tła kartek i narzędzia do blendowania tuszy

Witajcie!
Dziś, zgodnie z obietnicą - druga część tutorialu. Dziś opowiem jak powstają moje tła!
Nie jest to w sumie żadna wyjątkowa magia itd, ale ponieważ wiele osób mnie o to pyta - postanowiłam pokazać co i jak... a dla wszystkich, którzy przeczytają poniższy kursik mam niespodziankę!!!


Narzędzia do blendowania tuszy 

Do tworzenia teł z płynnie przechodzącymi kolorami i bez plam o wyraźnych krawędziach używamy tzw blenderów. Oraz oczywiście tuszy :) Jeśli chodzi o tusze - ja używam Distress Oxide, w których zakochałam się już jakiś czas temu i odkochanie mi prędko nie grozi :D Ale sprawdzą się będą i inne tusze, choć jedne blendują się lepiej inne dużo gorzej, więc trzeba próbować samemu (ja swój ideał mam, więc nie sprawdzam innych :).

Natomiast jeśli chodzi o blendery, to używam zasadniczo dwóch rodzajów:


Miniblenderki - nazywane tak, ponieważ wcześniej popularne były blendery tej samej firmy (Ranger), znacznie większe i w kształcie prostokąta - były niezłe, ale znacznie trudniej było nimi uzyskać gładkie cieniowania, lepsze były do postarzeń brzegów. Obecna wersja jest świetna i przyznam się, że mam ich... sporo (i uwielbiam! :). Ponieważ używam ich bardzo często, już dość dawno zainwestowałam w ich większą ilość (rzecz jasna nie na jeden raz, kupowałam po trochu), by mieć osobny blenderek do każdego koloru, którego używam - ale oczywiście nie jest to konieczne, wystarczy kupić 2 lub 4 i zmieniać sobie gąbeczki.
W sklepach znajdziecie też blenderki innych firm wzorowane na pomyśle Rangera - warto jednak zauważyć, że niektóre są np znacznie mniejsze (co niekoniecznie jest dobre) itp.

Szczoteczki do blendowania - tak naprawdę to właśnie one skłoniły mnie do napisania tego wpisu, ponieważ używam ich już od ostatniej Gwiazdki i jestem od samego początku nimi zachwycona! W tym czasie udało mi się też nimi zarazić spore grono osób, np m.in. Agatkę z Agaterii :D I wam również je polecam! Dlaczego? Bo są mięciusieńkie, delikatne i blendują cudownie - nie robią ostrych plam i śladów. Są z bardzo gęstego włosia, tak naprawdę wyprodukowane zostały jako szczoteczki do makijażu, ale... robia zawrotną karierę w scrapbookingu, cardmakingu itd :D Dostępne są w coraz większej ilości miejsc, widywałam je i stacjonarnie, i w necie, więc teraz dostaniecie je już bez problemu.

Ja najpierw zaopatrzyłam się z kilka sztuk w podstawowym rozmiarze - tak by mieć do każdej grupy kolorystycznej jeden (przy czym np do różu czy niebieskiego na przykład mam oddzielny do jasnych i do ciemnych) i jak widać na zdjęciu wyżej oznaczyłam je sobie kolorowymi kropkami. Później dokupiłam też szczoteczki w wersji mini, do punktowych cieniowań itp, super uzupełniają mój zestaw blenderków i szczoteczek.


Są też i inne narzędzia - ja korzystam z nich znacznie rzadziej i mam tylko kilka sztuk, ale są dość popularne i być może wam podpasują bardziej:
- blenderki nakładane na palec - ja używam czasem do punktowego tuszowania oraz do bialych tuszy, naprzemiennie z miniblednerkami, ale sprawdza się identycznie jak te ostanie to wszystkich tuszy,
- fantastixy - od Tsukineko, świetne do tuszowania malutkich powierzchni,
- blendery w formie pędzli (Rangera, Tonika, Clarity i inne) - dla mnie te pędzle były zbyt sztywne i z nich zrezygnowałam, ale wiele osób bardzo je lubi.



Narzędzia już mamy, to może coś zblendujemy? Postanowiłam zrobić dla was małe porównanie - identyczne tło wykonam za pomocą miniblenderków oraz szczoteczek:

Tuszowane tło do kartki

Zaczynam od najjaśniejszego koloru. Oboma narzędziami wykonuje delikatne okrężne ruchy, małe kółeczka, dzięki temu tusz lepiej się rozprowadza i nie widać tak śladów narzędzia na gotowym tle.
Miniblenderek na początku zostawia dużo więcej tuszu, dlatego po nabraniu tuszu z pada najlepiej najpierw delikatnie go odcisnąć na skrawku papieru lub macie i dopiero tuszować; jeśli pokrywamy tuszem papier od samego brzegu to tuszowanie najlepiej zacząć tak jakby zza brzegu kartki - unikniemy wówczas ciemniejszej plamy tuszu.
Szczoteczka, jak widać, daje efekt znacznie delikatniejszy - co bardzo fajnie powiększa nasze możliwości, bo możemy mieć tuszowanie w jaśniejszym odcieniu.


W obu przypadkach jednak z łatwością da się rozblendować "do zera", więc i uzyskać płynne przejścia kolorów. Po położeniu warstwy "podkładowej" kładę tusz nieco ciemniejszy, potem najciemniejszy. Potem wracam do tego pośredniego i blenduję go z najciemniejszym, na koniec jeszcze raz nakładam najjaśniejszy i delikatnie blenduję go z ciemniejszymi tuszami. Jak widać efekt w obu przypadkach jest praktycznie identyczny:


Tło będzie wieczornym, rozgwieżdżonym niebem ponad chmurami, więc na dole dodaję przy pomocy moje ulubionej maski od MFT chmurki. Używam do tego najjaśniejszego tuszu. Oba narzędzia i tu sprawdzą się jednakowo:


Na koniec przy pomocy czystej wody i pędzelka dodaje chlapania - spryskuję tło wodą, odczekuję kilkanaście sekund i przykładam ręcznik papierowy. I gotowe :)


Na powyższym przykładzie tuszowałam "ton w ton", w ramach jednego koloru w zasadzie. A gdy chcemy połączyć różne kolory? Zarówno z miniblenderkami jak i szczoteczkami nie będziemy mieli z tym problemu - choć szczoteczki zapewnią odrobinę subtelniejsze mieszanie i łączenie się plam.
Tu jak widać połączyłam róż z żółtym, na koniec tez dodałam chlapania, tym razem imitujące śnieg i wyembossowałam kilka śnieżynek:


I co sadzicie o tej technice? Nic skomplikowanego tu nie ma, jak widać :) A moje tło z ostatniego przykładu wykorzystałam w kartce... świątecznej :) Tak na przekór upałom :D Christmas in July!!

Z tą kartką związana jest króciutka, hm... nawet nie historyjka, ot, taka ciekawostka. Zawsze, gdy dotrą do mnie nowe wykrojniki i po ich obejrzeniu "na żywo" stwierdzam, że faktycznie nadal mi się podobają i je chcę (bo wiadomo, że czasem  zakupy internetowe potrafią jednak zaskoczyć, nie zawsze na plus), robię testowe wycinanie - i żeby obejrzeć wycinankę, i żeby sprawdzić czy wszystko dobrze się wycina. Przypuszczam, że tak robi większość kupujących takie rzeczy :) I teraz tez tak było, dotarło do mnie kilka wykrojników, wycięłam i... stwierdziłam, że od razu muszę je razem dać na kartkę, tak fajnie razem wyglądają, jakbym je specjalnie do tej pracy razem kupiła :) No i tak też zrobiłam, a w tych wykrojnikach się zakochałam :)


Słodko, prawda??

A to nie koniec słodkości! Bo dla tych, którzy dotarli aż do tego miejsca, mam obiecana niespodziankę! Otóż, żeby zachęcić was do wypróbowania moich ulubionych narzędzi, chciałabym się z wami podzielić dwoma szczoteczkami do blendowania!


Co zrobić, żeby wygrać?
1. Zostawić komentarz pod tym wpisem lub pod pierwszą częścią kursu, w poprzednim wpisie - przy okazji chętnie się dowiem, o czym innym w moim wykonaniu chcielibyście jeszcze poczytać, dlatego zachęcam do napisania kilku słów na ten temat :)
2. Konkurs będzie też niebawem opublikowany na Instagramie (konto @ushiilandia), więc i tam was zapraszam do komentowana i pod zdjęciem konkursowym (ale oczywiście zapraszam tez i do dłuższych odwiedzin i komentowania na moim profilu :) ) - to kolejna szansa na wygraną!
3. Wpisywać się można do  poniedziałku, do północy 05.08, potem wybiorę jedną osobę i ogłoszę wyniki, zwycięzcę poproszę o kontakt mailowy.
4. Niestety tym razem konkurs organizuję sama, więc jest on ograniczony wyłącznie do terytorium Polski (ze względu na koszty wysyłki).
Powodzenia!

Pozdrawiam,
ushii

10 komentarzy :

  1. Świetny kurs Ushii. Jeztem szczęśliwą posiadaczką miniblenderków i fantastixów. Tych drugich nigdy nie użyłam, bo kupiłam je ze względu na to, że fajnie wyglądają - nawet nie wiedziałam do czego służą. Teraz już wiem i będę ćwiczyć,ale szczoteczki bardzo by mi się przydały - czeka na nie cała szuflada z tuszami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ushii ja ogromnie się cieszę, że wróciłaś do blogowania. Twoje zdjęcia zawsze zachwycają.
    Oj temat rzeka ten scrapbooking i studnia bez dna hihi do wydawania kasy, bo człek chciałby wiele, ale....
    Będę i tak zaglądać, bo lubię tu być i czerpać nie tylko inspiracje, ale motywacje i doznania estetyczne. Szczoteczki już widziałam na YT u dziewczyn z zagranicy, ale cóż, nie mam takich tuszy, więc niech inne dziewczyny cieszą się z wygranej. Ja się cieszę, że ty tu jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cały kurs przeczytałam z zapartym tchem - uwielbiam się uczyć nowych rzeczy (i chociaż kartki robię póki co rzadko, to jednak mam nadzieję, że będzie częściej) :-) Bardzo mnie zaciekawiło to blendowanie i już mi chodzą po głowie różne pomysły jak skorzystać z takiej wiedzy, nie tylko przy tworzeniu kartek oczywiście.
    PS: Kartka świąteczna wymiata ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uwielbiam tusze Oxide, są takie mięciuteńkie! Tuszowanie tła jednak nie idzie mi najlepiej (używam blenderków), chyba za mało ćwiczę! Bardzo bym chciała wypróbować też szczoteczki, może lepiej by mi szło (chociaż wiadomo, jak to jest ze złą baletnicą ;) ).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ulcia ja uwielbiam każdy wpis ...(choćby o literce E ...ha ha ) ...co zaprezentujesz to i tak będzie fajniutkie , zaciekawiłaś mnie tymi szczoteczkami och mam na nie chrapkę :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Super porównanie, ja mam blender duży od rangera i jakoś mnie nie przekonał, ale po twoim porównaniu chyba dam szansę tym małym albo może te szczoteczki wypróbuje 😊 tak pięknie wyglądają te tła że aż mam ochotę sama tekie wykonać 😊 ja chętnie bym zobaczyła jeszcze jak robisz te chmurki bo mi one raczej nie wychodzą, może krótki filmik na instagramie 😊
    Pozdrawiam i dziękuję że dzielisz się takim wskazówkami 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny kurs :) Chciałam jeszcze tylko dopytać na jakim papierze tuszujesz tło? Pozdrawiam. Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  8. Takich porad nigdy za dużo, niby blendowanje znam, ale dobrze sobie przypomnieć by znów stosować do swoich prac!
    Twoja kartka uroczo do tego zaprasza :-) jest naprawdę ślicznie wytuszowana. To dobre narzędzia i wprawa! A zestaw wykorzystanych wykrojników to komplet idealny :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kursik świetny, czytelny i wyglada łatwo, ale w praniu to zawsze wychodzi pod górkę. Takie szczoteczki widze pierwszy raz. Staję w kolejcew, może czas spróbowac czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zachwycona kursem. Nigdy nie uczyłam się robić takie kartki i nie mam pojęcia o tych wszystkich profesjonalnych przyrządach. Takie tuszowanie jest przepiękne. Chętnie bym poczytała o wykrojnikach: zobaczyła jakie marki polecasz, jak się robi takie wykrojniki, jakiego papieru używasz, itp... Rozumiem że wycinasz białe i potem je tuszujesz? A tak poza tym to cieszę się każdym twoim wpisem bo masz niezwykłe pomysły i talent do pięknych kompozycji. Pozdrawiam serdecznie i czekam na następne lekcje :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze!