Słój-wazon już pokazywałam i znacie, ale buteleczki chyba tylko dotąd czasem solo przemykały, a całej gromadki tu jeszcze nie było, choć mam je od dawna... bardzo jestem zadowolona z ich zakupu, przepadam za tymi maleństwami (gdyby ktoś był ciekaw to pochodzą ze sklepu ScandiLoft, polecam, mają tam same cudeńka :)!
![]() |
hehe, tak się spieszyłam ze zrobieniem fotki zanim słońce schowa się za chmurami, ze zapomniałam nalać wody :) ale już ten brak jest uzupełniony, zapewniam :D |
A kogo nie interesują kwiatki to może ma ochotę na coś równie uroczego, ale słodkiego? My raczymy się właśnie poffertjes, częstujcie się i Wy! Pyszota o holenderskim rodowodzie, malutkie urocze racuszki - u nas ze specjalnej elektrycznej patelni z niewielkimi okrągłymi zagłębieniami, ale da się je smażyć i na zwykłej. Przepis to moja kompilacja różnych znalezionych w sieci i instrukcji od maszynki :)
Poffertjes
2. Do miski z mąką, solą i resztą cukru wlac zaczyn i mokre składniki, wymieszać wszystko na lejące się ciasto i odstawić na trochę do podrościęcia (ok 30-45 min.)
3. Rozgrzać patelnie do poffertjes (lub zwykła, wtedy trzeba użyć ciut więcej tłuszczu), delikatnie smarować ją masłem i wlewać w dołki porcje ciasta (prawie do pełna - ok. łyżki), smażyć do zrumienienia i przewracać wykałaczka na druga stronę.
Podawać z cukrem pudrem, albo ulubionymi dodatkami, np z owocami są pyszne :) Wychodzi ich całe mnóstwo 60-80 szt. (ale są maleńkie i znikają błyskawicznie), więc można tez robić z połowy przepisu.
- ok. 1/8 paczki (ok. 12-15 g) drożdży
- 350 ml mleka letniego
- 1,5 szkl (ok. 250 g) mąki
- 1 łyżka cukru
- 1 łyżka rozpuszczonego masła
- 1 jajko
- szczypta soli (można tez użyć solonego masła po prostu)
- ok. 1 łyżeczki ekstraktu waniliowego (niekoniecznie, ja dodaję)
2. Do miski z mąką, solą i resztą cukru wlac zaczyn i mokre składniki, wymieszać wszystko na lejące się ciasto i odstawić na trochę do podrościęcia (ok 30-45 min.)
3. Rozgrzać patelnie do poffertjes (lub zwykła, wtedy trzeba użyć ciut więcej tłuszczu), delikatnie smarować ją masłem i wlewać w dołki porcje ciasta (prawie do pełna - ok. łyżki), smażyć do zrumienienia i przewracać wykałaczka na druga stronę.
Podawać z cukrem pudrem, albo ulubionymi dodatkami, np z owocami są pyszne :) Wychodzi ich całe mnóstwo 60-80 szt. (ale są maleńkie i znikają błyskawicznie), więc można tez robić z połowy przepisu.
A specjalna patelnia do smażenia poffertjes wygląda tak... (i tu mały opis, z cyklu kuchennych pomocników : obsługa jest banalna, bo jak widać za dużo opcji tu nie ma, włączamy i tyle... są również takie patelnie, ale ja wolę wersję elektryczną, moim zdaniem jest wygodniejsza). Fajna sprawa, bo unika się tu smażenia na dużej ilości tłuszczu, a placuszki są równiutkie, okrąglutkie i... zachwycają maluchy :) I mnie też, bo przecież powszechnie wiadomo, że ja kuchenna gadżeciara jestem.
Taa, no właśnie :) Gadżeciara... i marzy mi się jeszcze jedna trochę podobna maszynka, ech, ale tym razem duńska - niestety u nas zupełnie niedostępna... Do podobnych trochę słodkości, pączuszków ableskiver. I na marzeniach się kończy, bo na wycieczkę w te rejony nie mam szans chyba, więc pozostaje mi liczyć tylko na jakąś znajomą dobra duszę, która się nad moim gadżeciarstwem ulituje... chyba, że wśród moich czytelników znajdzie się taki dobry duszek? :)
Pozdrawiam,
ushii
PS
Miło mi, że moja wyprzedaż cieszyła sie wśród Was takim powodzeniem - dziś na końcu dołożyłam jeszcze kilka drobiazgów, zapraszam :) A w dodatku jest kilka przecen!
Prześliczny kolor goździków i super fotki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
śliczne zdjęcia a palcuchy mam nadzieję że dobrze je nazwałąm wyglądają na przepyszne
OdpowiedzUsuńA właśnie nie - bo ja chce maszynkę elektryczna a nie patelnię, a tylko patelnie jak juz to są online...
OdpowiedzUsuńU Ciebie, tradycyjnie pięknie! Majowo :)
OdpowiedzUsuńJestem zachwycona małymi buteleczkami! Kwiatki wyglądają w nich fantastycznie! :)
Przesyłam ciepłe pozdrowienia :*
o i u mnie dziś kwiatowo-majowo :)
OdpowiedzUsuńPięknie :)
Ale fajnie te małe racuszki,wyglądają jak
OdpowiedzUsuńtakie biszkopciki,ale mi smaka narobiłaś :D
U mnie też bzowo na każdym kroku.
Jak zwykle u Ciebie jest pięknie :)
OdpowiedzUsuńzgadzam sie jak zawsze pięknie :)
OdpowiedzUsuńMaj właśnie taki powinien być: słodki, kwiatowy, romantyczny i pełen zapachów:) Aż mi 'ślinka leci' do tych ciasteczek, więc chyba muszę wypróbować Twój przepis;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Ale cudowny pudrowy kolor goździków!!!! Cudne!!! A racuszki wyglądają smakowicie :p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Piękne kwiatki, a ten gadżet to super sprawa:)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia! A poffertjes uwielbia moja mała ( zresztą ja też;). Wstyd przyznać ale nigdy nie próbowałam ich zrobić sama. Ale z Twoim przepisem może spróbuję bo brakuje mi ich w Polsce. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTe buteleczki na goździki cudne:) A poffertjes nigdy przyznam nie jadłam wyglądają apetycznie:) pozdrawiam aga
OdpowiedzUsuńJa mam małe buteleczki z odzysku. Napój był paskudny, ale buteleczki są fajne. Bardzo nastrojowe fotki.
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o takich smakołykach ale z chęcią bym spróbowała:) Też mam takie buteleczki!
OdpowiedzUsuńZaraz wytuszam po nowe gałązki bzu.
Dobrego dnia!
jadę do Danii w sobotę na dwa tygodnie koło Blavand.Jeżdźę co roku, polecam Danię na odpoczynek w każdą porę roku jeśli ktoś nie lubi tłumów.Napisałabym na maila ,ale mój laptop nie czyta :o)Więc jak chcesz,podaj swojego maila odezwę się :o)
OdpowiedzUsuńo jak miło, ze sie odezwałaś - mój mail jest na górze strony ale chyba nikt o nie widzi, muszę to poprawić :) jeśli możesz, napisz na ten: ushiilandia@gmail.com Dzięki!
UsuńTakie urządzenia kuchenne zawsze mnie kuszą, ale zaraz potem przypominam sobie, że nie mam, gdzie ich wstawić...
OdpowiedzUsuńChciałabym mieć taką wielką kuchnię, żeby pomieścić wszystkie te gadżety, które opisujesz...
OdpowiedzUsuńtez bym chciała mieć wielką kuchnię :) moje gadżeciarstwo z metrami kwadratowymi sie nie liczy :)
UsuńTen pierwszy wazonik jest super, trzeba mi coś takiego właśnie ;) małe buteleczki są urocze. Kochenną gadżeciarą nie jestem, ale maszyna wygląda fajnie, pewnie różne cuda można na niej zdziałać :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTrochę wiosny we wnętrzu :) Aleee pyszności nam pokazujesz :)))
OdpowiedzUsuńMaszynka fajna, nie ma co. No i placuszki wyglądają smacznie. Dziękuję, że dzielisz się przepisami, już nie z jednego skorzystałam :)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia kwiatów. Urocza jest też ta butla od Lilli, ja się już niestety nie załapałam na nią:-)
OdpowiedzUsuńA placuszki wyglądają niezwykle apetycznie!
Pozdrawiam ciepło
piękne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńSkromnie, delikatnie, pięknie :)
OdpowiedzUsuń