Zapisałam się dość dawno już, a ciągle zapominam tu o tym napisać! Miluszka wymyśliła candy całkiem nietypowe, bo tu się nie dostaje, a daje coś od siebie... ale wygrana jest przewidziana dla każdego :) Bo wygrać można tu uśmiech dziecka. Zajrzyjcie i sami zobaczcie!
Niestety ten rok zaczął się dla mnie równie niemiło jak poprzedni i wszystko starało się uniemożliwić mi wywiązanie się z obietnicy danej Miluszce. Ale ostatecznie dziś wysłałam do niej paczuszkę, mam nadzieję, że dojdzie niebawem. A co było w środku? Taka parka :)

I jeszcze ich kolega:

Wiem, ze obiecywałam nadrobić trochę zaległości, pokazać co nieco, a tu cisza. Ale niestety chwilowo nici z tego - żeby mi za wesoło nie było, mój psiak miał mało przyjemny zabieg zaszycia oczka i całe dnie spędzam teraz na opiece nad nim i nie mam kiedy robić fotek; mam nadzieję, że jeszcze do mnie nie straciliście całkiem cierpliwości... Nie pokazywałam jeszcze tej mojej kochanej francy, teraz to taka połatana bidulka w kołnierzach i kaftanikach, ale zwykle prezentuje się tak :) Bardzo bym już chciała znów widzieć ten uśmiech...

Coś tam jednak pokażę, a mianowicie moje okołourodzinowe prezenty (raptem z dwumiesięcznym prawie poślizgiem :D ) Otóż moje Kochanie sprawiło mi wielka przyjemność i obdarowało Fryderyką, w której jakiś czas temu się zakochałam! No, nie całym kompletem oczywiście, ale tym, co marzyło mi się najbardziej - talerzykami deserowymi, dzbankiem do herbaty i kubeczkami, ale nie tylko, jak widać na zdjęciu :) Talerzyków mam oczywiście więcej, ale jakoś tylko te zapozowały...

W tym czasie odbywały się też przedświąteczne kiermasze. Było tam stoisko Olkusza - cudnych emaliowanych dzbanów i innych śliczności było zatrzęsienie, stałam tam i perorowałam sama sobie, że na co mi kolejny dzbanek, że nie będę zagracać... i w końcu z ciężkim sercem odeszłam od stoiska... a wtedy M. zachował się bardzo nie wychowawczo i kupił mi taką słodką kankę :)

Mam jeszcze tyle do pokazania... ale kiedy to nastąpi - nie wiem. Myślałam, że być może będę musiała zrezygnować na jakiś czas z prowadzenia bloga... Mam jednak nadzieję, ze to nie nastąpi. Na razie przeganiam smutki słodkościami... może ktoś jeszcze się skusi?
Lubicie ryż? Przyznam się, że ja w dzieciństwie nienawidziłam, wyjątek robiłam tylko dla ryżu w pomidorówce. Po prostu był dla mnie bez smaku i już. Aż kiedyś spróbowałam doskonałego risotto i... już się lubimy i często w rożnych potrawach ryż u nas gości, przepadam też za ryżem brązowym. Ale do słodkości o której dziś mowa konieczny jest ryż biały, polecam arborio. Proporcje tym razem w przybliżeniu, bo robię na oko.

Kremowy ryż
- ok. 50-60g ryżu
- 500ml mleka (tłustego najlepiej, ale ja ogólnie chudego nie lubię :)
- ok. 40g cukru
- szczypta soli
- jajko
- cynamon
2. Jajko połączyć z cukrem, dodać łyżkę ciepłego mleka żeby zahartować i powoli wlać do garnka z ryżem, mieszając gotować jeszcze ok. 10 minut - trzeba tylko pamiętać, żeby nie zawrzało drugi raz, bo będziemy mieli jajecznicę :) I gotowe - można posypać cynamonem, można dołożyć mus z jabłek - co kto lubi. I wcinać :) Smacznego!
Podobnie robię też z kaszką manną, też zagęszczam jajkiem, jest wtedy pysznie i baaaardzo kremowo :)
Pozdrawiam,
ushii
Uleńko Kochana mam nadzieję,że wszystko zacznie się w końcu układać po Twojej myśli,dość już tych smutków.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo,bardzo za przydasie,za to że o mnie pomyślałaś:)Dziękuję
Nie rezygnuj z prowadzenia bloga proszę.
Piesek jest przesłodki,wierzę,że wróci szybko do zdrówka i na pewno tak będzie.Ma doskonałą opiekę i panią która bardzo go kocha.Zawsze łatwiej się zdrowieje,gdy ma się obok ukochaną osobę:)Także Uleńko głowa do góry,będzie dobrze!
Prezenty przepiękne,co tu dużo pisać:)
Ściskam Cię mocno i czekam na kolejne wieści:*
Uluska zyjesz a to dobrze...martwilam sie o Cie...kochana odezwij sie ja czekam
OdpowiedzUsuńA cynamon wcinam tylko na jabłeczniku i ryżu.Moja mama jeszcze robi ryż na mleku z cynamonem i jabłkami,też pychota.
OdpowiedzUsuńA maskotki przesłodkie,na pewno sprawią ogromną radość dzieciom!
Ushii, uszy do góry !!!! Będzie dobrze!!!! Musi byc:)))
OdpowiedzUsuńInnej opcji nie ma.
Fryderyka piękna:P Candy u Miluszki bardzo szczytne:))) A to, co zrobiłaś napewno rozweseli dziecięce buźki.
Kanka........urocza:)
A ryż...mniamniuśny:P
Aż mi ślinka pociekła-jutro zrobię:P
Otulam ciepłem myśli..
Jak tu slicznie u ciebie.Nie martw sie,bądz dobrej mysli po chmurach i deszczu musi zaswiecic slonce.Piesek uroczy i przesliczny...Fryderykowa porcelana piekna przyjaciólka ma cały zestaw i prezentuje sie na stole wybornie wiec gratuluje wyboru.Przepis na ryz zachecajacy napewno sprobuje.Trzymaj sie...pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńUleńko,jak to miło,że nie zrezygnowałaś z bloga :)
OdpowiedzUsuńProszę uściskać(ale nie za mocno) psinkę,mam nadzieję,że oczko szybko się zagoi.
Piękny prezent dostałaś od męża,a nawet dwa,bo kanka tez urocza.
Pozdrawiam cieplutko.
Oj jak się cieszę,że się odezwałaś, z bloga absolutnie nie rezygnuj!
OdpowiedzUsuńStrasznie mi przykro,że masz problemy i tak fatalnie skończył zaczął się rok:( U mnie jest tak samo, jak zresztą wiesz. Trzymam kciuki za to żeby sprawy przybrały lepszy obrót, kiedyś znowu zaświeci słońce..
Towarzystwo pluszowe jest sliczne!
pozdrawiam cieplutko i sciskam mocno
Dobrze, ze jestes:) "Chiquitita tell me what's wrong?"
OdpowiedzUsuńWszystko sie ulozy, moze nie zawsze jak tego chcemy, ale moze ciut inaczej, ale rowniez dobrze, jesli i nie lepiej:)
cudownosci, zajce i kanki:)
Trzymaj sie cieplutko i nie daj sie smutkom: na rozweselenie: kto ta piosenke spiewa? :)
Ulcia i ja apeluje o nierezygnowanie na jakiś czas z prowadzenia bloga.
OdpowiedzUsuńDasz radę !!!
A psince dużo zdrówka życzę
Ściskam i przytulam - Dorota
Chyba każdy ma COŚ, co go trapi, boli, gnębi...
OdpowiedzUsuńJa przekonałam się, że blog pomaga na to COŚ, a właściwie pomagają - LUDZIE czyli Wspaniałe Dziewczyny!
Dobrze, że zostałas z nami :))
Jak mogłaś ukrywać tak piękną, białą kruszynkę? Podrap ją za uszkiem :)
Dobrze, że stopniujesz pokazywanie swoich wspaniałości, bo nie wiem, kto to by przeżył na jeden raz ;)
Twój ryż nie tylko jest smaczny, ale i śliczny :))
Ściskam Cię gorąco:))
Witaj. Przykro jest czytać, że u Ciebie smuteczki :( U mnie niestety też koniec roku i początek należą do smuteczków... :(
OdpowiedzUsuńMiejmy nadzieję, że niebawem nad naszymi głowami zaświeci słoneczko :)
Śliczne "tildziaki", urodzinowego prezentu to wręcz "zazdraszczam" :)
Ryż na mleku, na gęsto (z dodatkami) też często gotuję, choć właściwie tylko ja go lubię. Ale nigdy nie dodawałam jajka, koniecznie muszę spróbować, z pewnością będzie o niebo lepszy.
Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Trzymam mocniutko kciuki by te smutki i kłopoty precz sobie poszły ...
OdpowiedzUsuńAle fajniaste przytulaki...
OdpowiedzUsuńJestem przekonana, że będzie im dobrze u dzieciaczków...
A co się tyczy zamykania bloga....hmmm, jakaś plaga ostatnio z tym zamykaniem: uprasza się o nie zamykanie, bo...
1. bo tak:)
2. bo co my będziemy czytały i podpatrywały wieczorami:)
3. bo tak:)
4. bo co Ty, Kochana będziesz robiła wieczorami:)
5. bo tak:)
... a taką serduszkową okoliczność, to sama zastosuję na zupce dla Milki:)
Świetny pomysł:)
Jak to w życiu raz na wozie, raz pod wozem, ale głowa do góry !!!
OdpowiedzUsuńPluszakowa para - urocza.
Kanka ma cudny kolorek, chetnie bym taką przygarnęła.
Pieseczka przytul mocno.
Trzymaj się i pisz dalej.
Och, jak super, że już jesteś :) Mam wielką nadzieję, że to koniec Twoich problemów ... uszy do góry ... nie poddawaj się :) Śliczne rzeczy nam tu dzisiaj pokazujesz, a ten biały słodziak? Cudna kulka ... zdrówka mu życzę :) Zaglądaj w wolnych chwilach na nasze blogi ... może wtedy uda Ci się zapomnieć o kłopotach :) No i kontynuuj pisanie swojego ... nie przerywaj, to wspaniała odskocznia od tego co nieprzyjemne. Trzymaj się kochana ... buziaki :)
OdpowiedzUsuńPiękne pluszaczki, a najpiękniejszy ten żywy pluszak..
OdpowiedzUsuńściskam i pozdrwiam
Twój psiaczek ma piękny uśmiech! Oby szybko powrócił do zdrowia...
OdpowiedzUsuńFryderyk zachwyca, kanka też:)
Życzę słodkiego bez smutkowego życia..ono na pewno nadejdzie:)
Jaka kanka urocza!
OdpowiedzUsuńMi sie marzy emaliowana misa ale nigdzie nie ma takich jak chcę:(
Moja droga po pierwsze wszystkiego dobrego w Nowym Roku, przykro mi, że tak smutno się dla ciebie zaczyna.Moja mała psinka na szczęście jest cała i zdrowa, ale potrafię sobie wyobrazić jak ciężko jest widzieć takie piękne maleństwo całe w bandażach. Życzę zatem szybkiego powrotu na 4 łapki :)
OdpowiedzUsuńUshi, wszystko będzie dobrze, psina się wykuruje a za opiekę będzie Ci jeszcze mocniej machać ogonem i jeszcze miłośniej patrzeć w oczy. Zakupy piękne, fajnie mieć Małża z niepedagogicznym podejściem do zakupów ;). Królicze bliźniaki zostawiam sobie na koniec. Są ABSOLUTNIE rewelacyjne, aż się chce pogłaskać te futrzane uszyska. A temu misiu ;) nie zimno tak na golaska?
OdpowiedzUsuńWitaj! Pamietaj po burzy zawsze wychodzi slonce!!!! Licze na to, ze z bloga nie zrezygnujesz...bylas moim natchnieniem do zaczecia mojego!! Mocno trzymam kciuki za Ciebie!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
To ja się do przepisu odniosę... ; )
OdpowiedzUsuńRyż wrzucić sypki, tj. rozerwac woreczek i wrzucić "garść" ryżu?
Czy jajko z cukrem utrzeć na kogel mogel czy tylko wymieszać? I czemu trzeba dodac łyżkę mleka przed wlaniem do garnka? :)
Na wstępie szybciutko informuje ,że skrzyneczka dotarła w idealnym stanie i moja Olcia zaadoptowała nowy nabytek, na łóżeczko dla misia.(nie tak uroczego jak Twoje ;) )
OdpowiedzUsuńBARDZO DZIĘKUJĘ!
Zestaw Fryderykowy piękny, ja również z takiego kawusie pijam.
Przepis wypróbuje , bo rodzina mlekojadów napewno przysmak zaakceptuje . Pozdrawiam gorąco
Uluś, ugotowałam dzisiaj mojemu maluchowi ryż na mleku według Twojego przepisu ... pychota :))) Nie jadłam nigdy czegoś w tym rodzaju ... zwyczajny ryż ugotowany i zalany ciepłym mlekiem i owszem, ale w ten sposób? ... dla mnie to nowość i od razu przypadł i mnie i Kubuśkowi do gustu (będzie miał chłopak jedno danie mleczne do wyboru więcej). Całusy :)
OdpowiedzUsuńPiękna pomysł z tym Candy. Bardzo mi się podobają pluszaki, które stworzyłaś.
OdpowiedzUsuńBardzo współczuję z powodu pieska i mam nadzieję, ze wszystko się ułoży i reszta roku będzie o wiele bardziej udana niż ten nieszczęśliwy początek.
Pozdrawiam serdecznie.
PS. Ta kanka jest boska!
Ushii kochana,smutna jesteś,można to wyczuć ale wszystko będzie dobrze,zobaczysz.Zdrówka życzę Twojemu pieskowi.Szkoda go bardzo.Sympatyczna mordka!
OdpowiedzUsuńFryderyki zazdroszczę bardzo!Własnie obserwuję na allegro aukcje z dzbankiem ,straszną mam niego ochotę!!!
Kaneczka ma piękny kolor!
Pozdrawiam Cię i ściskam mocno!!!
Witaj Ushii!!! Oj stęsknilam się już za Tobą! Mam nadzieję, że u Ciebie już lepiej się dzieje, że psinka lepiej się czuje....oj nie możesz nas tutaj zostawiać! Uwielbiam do Ciebie zaglądać :) życzę spokoju i niech lepsze samopoczucie wraca szybciutko!!!
OdpowiedzUsuńBardzo mi się cieplutko na sercu zrobiło od tylu miłych słów... kochane jesteście :) bardzo dziękuję :-*
OdpowiedzUsuńwpis pojawił się właśnie dlatego że z bloga staram się nie rezygnować i mam nadzieję, ze mimo wszystko mi się uda w tym wytrwać...
wybaczcie tylko, że ja chwilowo nie mam jak do Was zajrzeć, ale w ciągu dnia nie mam ani czasu ani dostępu do neta :(
inka: tak, dokładnie - nie gotować w woreczku tylko sypkich ziarenek wsypać do garnka. a dolewam trochę ciepłego do jajka żeby się nie ścięło jak wleję je do mleka, żeby stopniowo mu podnieść temperaturę, jak robię pomidorówkę to śmietanę też tak hartuję... nie wiem czy to konieczne, ale wolę żeby mi białko się nie ścięło jednak. na kogiel-mogiel ucierać nie trzeba, wymieszać tylko dokładnie z cukrem wystarczy.
labarnerie - cieszę się bardzo, że przypadł Wam do gustu mój ryż :)
Pozdrawiam serdecznie
Trzymam kciuki za zdrowie cudnej psinki i żebyś mi w końcu nie pisała, że coś Ci sie źle układa :(
OdpowiedzUsuńKanka mnie rozczuliła... Jest boska! Porcelana też! Nie ma co!
Serdecznie Cię pozdrawiam i trzymaj się cieplutko :)
Trzymam i ja kciuki, żeby się wszystko w końcu ułożyło a zmartwienia i smuteczki poszły w kąt.
OdpowiedzUsuńPiekna porcelana ... a ta kaneczka!
Pozdrawiam Cię serdecznie
Zapomniałam wcześniej napisać o piesku! A taki cudny jest, że tylko tulić i całować prosto w ten roześmiany pyszczek :)
OdpowiedzUsuńŻyczę, aby szybciutko wracał do zdrowia.
Głaski dla "kochanej francy" ;) i moc pozdrowień dla Ciebie :)
Ushii, bardzo dziękuję za rozjasnienie mi nieco w głowie :)
OdpowiedzUsuńJuż się nie mogę doczekac powrotu do domu i wypróbowania! :D
Kochana,dasz rade ,napewno.Ja moge powiedziec,ze poprzedni rok nie byl latwy.Brak kasy,wiele smutkow i przemyslen.Ale ten rok zaczal sie nam swietnie.Dlatego wierze,ze kazdy w swoim zyciu ma chwile slabosci i wtedy trzeba przyjzec sie dokladnie temu,co mamy.Mnie zawsze na duchu podnosza dzieci.Kazdego dnia dziekuje Bogu,ze sa zdrowe,sliczne (jak dla mnie) i madre:-).Nie ma nic wazniejszego niz zdrowie i rodzina.Reszta sama z czasem przyjdzie.Cierpliwosci.
OdpowiedzUsuńSliczna ta twoja parka krolicza!Wrecz przeslodka:-).Ze tez ja nie umie szyc takich cudownosci,Noemi napewno bylaby zachwycona.Piesek szybko wroci do zdrowia przy tak dobrym opiekunie jak ty:-). Fryderyka i kanka do pozazdroszczenia.Kochany ten twoj men:-)
P.S.Ryz na mleku uwielbiam:-).Pozdrawiam cieplutko i sciskam mocno.
Aha ! I nawet sie nie waz bloga likwidowac!Bo bede musiala cie poszukac i dac kopniaka ,a to moze nie byc latwe:-).Jestem w druzynie Miluszki "Nie zamykac.bo tak!". :-))))))))))))
OdpowiedzUsuńUshi Kochana, trzymam kciuki by jak najszybciej smuteczki poszly sobie w sina dal...
OdpowiedzUsuńZdjecia cudne, sama nie wiem co podoba mi sie bardziej :)
Tylko za ryzem na slodko niestety nie przepadam, wiec patrzac na zdjecie bede sobie wyobrazac, ze go tam w srodku wcale nie ma ;)
Pozdrawiam Cie cieplutko i sciskam mocno! :*
PS. I trzymam kciuki za dalszy zywot bloga... :)
Ula - wszystkiego dobrego, głowa do góry, musi być dobrze i nie martw się ja też mam teraz trudny czas (może to Cię trochę pocieszy:))
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że potrafisz szyć takie cudaki. Te królasy są słodzisne:D. I muszę przyznać, że masz pięknego psa:)
Pozdrawiam:))
Oby wszystko się ułożyło po Twojej myśli. Będę trzymać kciuki.
OdpowiedzUsuńKanka wywołuje we mnie palpitacje.
Skorupy też.
Mąż godzien pochwały :)
Pozdrawiam!
Hej Ula, oj przykro mi z powodu pieska :( życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia, niech już tylko uśmiecha się jak na zdjęciu, wysyłam do niego głaski i podrapania za uszkiem ;) psy to kochane stworzonka ;) ostatnio pokazywałam swojego, tzn maminego no, ale to jak mój ;) zawsze mi twarz wyliże jak przychodzę w odwiedziny ;)
OdpowiedzUsuńFryderyk cudny - wproszę się kiedyś na kawkę do Ciebie! ;)
a kanka naprawdę ma cudny kolor!!! :)
wysyłam dużo pozytywnej energii do Was i ślę buziaki :)
A ryż uwielbiam i brązowy i taki ;)
:********
A kremowy ryż był przepyszny...
OdpowiedzUsuńZapraszam po wyróżnienie :)
http://ikt-zycieinspiracja.blogspot.com/
Pozdrawiam gorąco i podrap za uszkiem ode mnie sunie.. będzie dobrze, bo tak musi być!
Wpadłam tu na chwilę i oderwać się nie mogłam... A jak juz przepałam, to do kuchni szybko teraz musze lecieć, bo mi po tym wszystkim brzuchu zaczęło burczeć.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za psinę!
aga
http://skrawkiwolnegoczasu.blogspot.com/
uwielbiam ryż .
OdpowiedzUsuńZapraszam http://detaleofi.blogspot.com/2010/06/pierwsze-candy.html
ofi
nie mogłam sie zalogować
OdpowiedzUsuń